Tato dorośnij

Przyjęło się, że faceci to takie trochę większe dzieci. Część się obrusza, że to krzywdząca ocena i niesprawiedliwy stereotyp. Ustalmy jedno, mówiąc o dużych dzieciach, mam na myśli niedojrzałość emocjonalną do wielu codziennych aspektów życia, a nie zabieranie dzieciom kolejki, bo sam chcesz się pobawić. Oczywiście zabieranie dzieciom zabawek nie świadczy o Tobie najlepiej, ale zawsze lepsze to niż bezceremonialne ślinienie się na widok koleżanki z biura i próby podrywu rodem z repertuaru siedmiolatka.
Wystarczy spojrzeć na to, jak panowie zachowują się we własnym towarzystwie. Szczególnie gdy dodamy do tego „uwalniacza” emocji i odwagi, czyli alkoholu. Ten potrafi wyciągnąć na zewnątrz wszystko to, co chciałbyś ukryć głęboko w sobie na zawsze. Wtedy okazuje się, że część z nas to nie tylko duże dzieci, ale często niedojrzałe bachory.
Dla takiego życie to wieczna zabawa. Zabawa, która, póki masz siły i wiek pozwala, jest w stanie zamienić się w wielodniowe melanże wspominane latami. Nie ma w tym w zasadzie nic złego, o ile jesteś singlem i tylko sobie możesz wyrządzić krzywdę. Będąc po drugiej stronie zastanawiasz się, jakim cudem to wszystko przeżyłeś. Kiedy jesteś sam sobie panem możesz wszystko. Dla części z nas zmiana tego stanu jest nie do przyjęcia i staramy się narzucić dotychczasowy porządek świata na łonie rodzinnym.

Tato, nie bądź cipą i pomóż mamie

Dziecko w drodze lub już na świecie. W domu z tego powodu o porządku i ciszy krążą jedynie mity. Uwierz jednak, że to, że masz wyprane gacie i ciepły obiad to nie robota krasnoludków. Ba mało tego, to wbrew temu, co możesz myśleć, nie jej obowiązek, ale twój przywilej. Twoja luba naprawdę ma prawo być zmęczona, a partnerstwo polega na tym, że ludzie sobie pomagają i się wspierają, nawet w tak prozaicznych codziennych „pierdołach” jak odkurzanie, zakupy czy umycie kibla. Niby oczywiste, a mam wrażenie, że część z nas nie ogarnia nawet tego.

Zdaje sobie sprawę, że nasz gatunek ma problem z odczytywaniem pewnych sygnałów i domyślaniem się, ale powiem Ci, że choć możesz się uważać za maczo, super silnego faceta, który jest głową rodziny i to jego główny obowiązek, to kiedy nie uczestniczysz w domowych obowiązkach i nie wspierasz swojej partnerki, która często ogarnia wszystko sama, to jesteś po prostu cipą. Oczywiście generalizuję. Przecież nie każdy z nas taki jest. Część jest także chujami.

Tata chuj to zazwyczaj ten okaz, który ma w dupie to, co dzieje się w domu. Partnerka/żona jest od zapierdzielania na szmacie i gotowania. Dzieci mają siedzieć cicho i nie przeszkadzać. Z nikim nie konsultuje niczego, a dom traktuje jak hotel. Czasem do niego dociera, że jest chujem, ale wtedy znajduje spakowane walizki i na wszelkie zmiany jest ciut za późno. W zasadzie nie powinno to dziwić. Często, czytając wiele historii, zastanawiam się jakim cudem kobiety wytrzymują z takimi okazami. Pamiętaj, że generalizuję, bo znam również historie zgoła odwrotne i rozpiera mnie duma, kiedy słyszę o samotnych ojcach, którzy nie tylko ogarniają pracę, ale także dom i dzieci.
Tata chuj to także ten, który przy najmniejszych problemach sam się pakuje i wyprowadza. Często robi to też wtedy, kiedy mu rodzina po prostu przeszkadza. Tata chuj to także ten, który kiedy dowiaduje się o ciąży, zaciera wszelkie ślady po swojej obecności i udaje się w bliżej nieznanym kierunku, gdzie pieprz rośnie.

Faceci, jako duże dzieci, czasem w ogóle nie dorastają. Często nigdy nie osiągają dojrzałości emocjonalnej, która pozwoliłaby im w pełni zrozumieć, na czym polega rodzina, partnerstwo, wspólnota i dbanie o najważniejsze osoby w życiu. Często jak dzieci poddajemy się po najmniejszej porażce, zamiast wstać i pokazać prawdziwy charakter, prawdziwego faceta, który rozumie, że czasy myślenia „ja” minęły, kiedy założył rodzinę. Teraz jest czas „my”. Teraz jest czas by wziąć sprawy w swoje ręce. Przestań więc narzekać, jakie to życie niesprawiedliwe, bo Twoi koledzy mogą melanżować do woli. Przestań spoglądać na rodzinę, tęskniąc za czasami, kiedy każdy weekend kończyłeś w innym porcie. Jesteś już duży. Jeśli masz ochotę na dziecinne zabawy, to weź syna do wesołego miasteczka. Ubierz lalkę z córką. Idzie na lemoniadę, pograjcie w piłkę. Pokaż i daj poczuć dziecku, że jest dla Ciebie najważniejszy na świecie. Pokaż matce swoich dzieci wdzięczność za to, że urodziła Twoje dziecko. Niech zobaczy, że także jest dla Ciebie ważna. Nie bądź cipą, a tym bardziej chujem. Bądź facetem, który zasłuży na odznakę „tata roku”. Jestem przekonany, że kiedy ją otrzymasz, zrozumiesz, co jest najważniejsze.

26 komentarzy
Share:
  • Nie wiem czy czytało mi się dobrze przez wulgaryzmy. Chciałeś podkreślić co nieco ale następnym razem bez chujów ok? 😉

    • Nie obiecuje. Uważam, że czasem należy nazywać rzeczy po imieniu i dosadnie. Wybacz jeśli wulgaryzmy spowodowały niesmak. Jeśli kiedyś miałyby się powtórzyć, będe ostrzegał.

      • A mnie się nawet podobały te wulgaryzmy. Jakbyś napisał „Tata siusiak” to nie oddałoby w pełni o co Ci chodzi 🙂

  • Grunt to brać odpowiedzialność za swoje czyny, a tymi są: założenie rodziny i poczęcie dziecka. Nie wyobrażam sobie ślubu i dziecka z mężczyzną, który w ogóle nie poczuwa się do odpowiedzialności nie uczestniczy w życiu rodzinnym i wychowaniu dzieci. Też zadziwiają mnie kobiety, które z takimi „cipami” lub „chujami” wytrzymują całe życie. Mam to szczęście, że trafiłam na bardzo zaangażowanego mężczyznę i najlepszego ojca dla naszego dziecka. Ale tutaj duży wpływ ma wychowanie i relację mężczyzny z własnymi rodzicami. Przed ułożeniem sobie życia warto poobserwować czy jego mama nie jest jego służącą i czy jego tata (który jest dla niego wzorem) jest obecny w jego życiu, czy ma to wszystko w d…

    • Wzorzec matki i ojca niestety (lub właśnie może stety) nie zawsze się sprawdza. Zgadzam się i też nie rozumiem kobiet, które spędzają życie z takimi osobnikami. Z drugiej strony często dopiero po ślubie lub urodzinach dziecka wychodzi ta natura. Nie pozostaje nic innego jak uważać i reagować.

      • A nie uważasz, że ludzie teraz za szybko decydują się na ślub nie poznając siebie tak naprawdę do końca? Wiem, że się nie da tak na 100%, ale jednak czasami odnoszę wrażenie, że decyzje o ślubie są pochopne… No i ślepa wiara w to, że po ślubie to się zmieni… zmieni, ale zazwyczaj na gorsze…

  • Kamila Posobkiewicz

    Doceniam szczerość tekstu i intencję. Sama jestem za czynnym udziałem taty w życiu domu. Rażą mnie tylko określenia, których używasz o rodzajach „tat „( choć wiem, że to zamierzone).

    • Wybacz. Następnym razem będę ostrzegał. Czasem po prostu trzeba dosadnie.

  • Kobiety wytzymują z różnymi okazami, a mężczyźni są jacy są czasami dlatego, że kobiety im na to pozwalają. Ja nie wierzę w drastyczne przemiany -> gość był czuły i troskliwy, aż nagle przestał się interesować co się dzieje w domu? No nie wierzę i już.

    • Komunikacja to podstawa. Każdy z nas czy to kobieta, czy mężczyzna, niezależnie od zamierzeń bada granice i stara się je przesuwać na „swoją korzyść”. Jeśli nie powiesz STOP, nagle budzisz się koło obcego faceta/ obcej kobiety i zastanawiasz się co z tym fantem zrobić. Często, jak pokazuje życie, nie robi się nic.

  • Najgorszy okaz to tata cipa. Prawdziwy tata pomaga mamie i dba o swoje dzieci. Osobiście uważam, że kobiety trochę za bardzo ostatnimi latami wymagają od mężczyzn tej pomocy i właśnie dlatego z niektórych robią pomoce domowe a nie mężczyzn, którzy powinni być głową rodziny 🙂

    • Problem w tym, że nie powinno być „ona wymaga”. Powinna być komunikacja i ustalenia co, kto, kiedy i jak. Partnerstwo i zdrowy rozsądek. Dzięki temu nie będzie panów na c i ch 🙂 Dziecko / dzieci to dobro wspólne, a co do reszty idzie się dogadać. Jemu raczej krzywda się nie stanie jeśli zmyje podłogę, a jej też duma w gruzach nie legnie, jak raz jeden puści go na piwo z kolegami.

  • Mama Tosiaczka

    Aż nie mogę uwieżyć że ten post napisał mężczyzna!😉A tak na poważnie to wspaniale że są tatusiowie którzy doceniają zaangażowanie swoich kobiet w domu i wspierają je. Ja mam to szczęście że synek ma tatę w pełni zaangażowanego zarówno tsk w rodzicielstwo jak i małżeństwo.Pozdrawiam😊

    • Ha ha a jednak pisał facet. Wbrew pozorom często doceniamy kobiety, ale one zdają się tego nie zauważać, lub my okazujemy to w sposób nieadekwatny. Tak czy owak warto pamiętać, że bycie razem to nie wojna a partnerstwo. Tobie gratuluję takiego układu. Chroń tego faceta, bo wydaje się, że tacy to gatunek zagrożony wyginięciem.

  • Dorota Adam

    Niezły tekst. Masz rację. Minęły czasy, gdzie mama jest w stanie ogarnąć wszystko, bo większość ich pracuje. A ogarnięcie i pracy i domu bez pomocy taty jest niemożliwe. Zdarza mi się narzekać, głównie ze zmęczania, ale mój mąż pozmywa, odkurzy, ubierze dzieci… 😉

    • Ależ każda kobieta narzeka. Ba! Każdy facet też narzeka. Uwierz mi, że samodzielne ogarnięcie jest możliwe. Tylko po co się męczyć. Wystarczy spotkać się w połowie drogi, pogadać, ustalić i wszyscy będą szczęśliwi.

  • W komentarzach narzekanie na chuje i cipy, ale o niektórych rzeczach trzeba dosadnie, żeby zostały odpowiednio odebrane – taka stylizacja. Co do treści wpisu – święte słowa, to nie żona ma ogarnąć męża tylko sam ma się ogarniać, ponoć jest dorosły. A jak nie jest, to niech oddaje prawa wyborcze, prawo jazdy i prawo do samostanowienia – chce być dzieckiem, to niech będzie nim w pełni, bez piwka w piątek.

    • Obawiam się, że zabrakło by i tak już brakujących miejsc w przedszkolach 😉

  • I my nie jesteśmy bez winy. Czasem wystarczy po prostu zasygnalizować, że czas włączyć się do domowych porządków. Niemniej jednak racja. Choć akurat zabieranie zabawek i bawienie się nimi zdarza się i mi 😀

    • Właśnie o to chodzi! O komunikację! Święte słowa 🙂

      Ps. też „zabieram” 🙂

    • To też, tylko szkoda, że większość facetów nie reaguje na sygnały, bo „są zmęczeni, oni pracują i zarabiają, to kobieta może robić”. 😛

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja wychodzę z założenia , że mąż ma mi nie tylko „pomagać” – ale po prostu uczestniczyć w domowych obowiązkach i opiece nad dzieckiem na podobnych zasadach, jak ja. Sama też będąc na wychowawczym nie próżnuję, dorabiam, podejmuję różne zlecenia – więc skoro ja mogę pogodzić pracę z innymi obowiązkami domowymi, to on również 🙂

    • I o to właśnie chodzi. Pomaganie to faktycznie nie najlepsze słowo, bo sugeruje, że z dobroci serca robi się coś, co jest w zasadzie obowiązkiem mamy. Wiadomo, że to bzdura. Jeżeli byłaby to prawda, to dziecko mogłoby „należeć” tylko do jednego rodzica. Wydaje mi się, że sporo tatów powinno przeczytać takie wypowiedzi , jak Twoja.

  • Tak, tak, tak! Nic mnie bardziej nie wkurza niż podejście faceta, że porządek w domu utrzyma się sam, a jego ewentualna pomoc przy obowiązkach domowych powinna być wychwalana i doceniana pod niebiosa! Mało który facet potrafi zauważyć, ile kobiety robią w trakcie dnia, o podziękowaniu jej za to nie ma mowy, bo przecież „skoro siedzisz w domu, to co innego miałabyś robić”. Smutne, że większość facetów może być zmęczona, a kobieta narzekać nie może. Ach, temat rzeka!
    Twój wpis jest świetny, każdy mężczyzna powinien go przeczytać i odpowiedzieć sobie, jaki faktycznie jest.

  • „Szczególnie gdy dodamy do tego „uwalniacza” emocji i odwagi, czyli alkoholu. Ten potrafi wyciągnąć na zewnątrz wszystko to, co chciałbyś ukryć głęboko w sobie na zawsze. ”

    Ha! I dlatego nie piję 🙂

  • myslobook.pl

    No cóż, do bólu prawdziwe… Myślę, że sporą winę za sytuację ponosimy my, kobiety. Przyzwyczajamy facetów do wypranych gaci, kanapek do pracy i obiadu podsuniętego pod nos. Dużo musi się jeszcze zmienić w postrzeganiu świata przez społeczeństwo, żeby kobiety przestały automatycznie wchodzić w role sprzątaczek, praczek i kucharek, a faceci zaczęli angażować się w życie tak samo jak ich partnerki. Wiele osób taki podział ról wyniosło z domu… i tak funkcjonuje we własnych relacjach. Także tego, dziewczyny – kawa na ławę na początku związku – jeśli oboje pracujemy, obowiązkami domowymi dzielimy się po połowie i ani trochę mniej, czy więcej! 🙂 U mnie działa 🙂