Trafiłem szóstkę w totka!

Trafiłem szóstkę w totka !
Świat stanął na głowie i nie chce wrócić do właściwej pozycji.

Zdarzają się takie dni, które wywracają wszystko do góry nogami. Całe życie staje na głowie. Zmienia się wszystko lub prawie wszystko. Dla jednych to zmiana mieszkania, pracy, partnera. Dla innych trafienie szóstki w totka. Ta szóstka w totka może mieć wymiar bezgotówkowy.

Dla mnie pierwszym dniem, kiedy poczułem się jakbym trafił szóstkę w totka, być pewien wrześniowy dzień w 2013 r. Wszystko za sprawą wyników krwi A., które jednoznacznie wskazały, że zostaniemy rodzicami. To jest ten moment, kiedy chcesz wykrzyczeć o swoim szczęściu całemu światu. Jednak tego nie robisz z obawy, że zapeszysz. Szczególnie kiedy walka o ciąże zdaje się trwać w nieskończoność. Wyczekujesz badań i informacji od lekarza. Kiedy ją dostajesz uderzasz głową o niebo. Już wiesz, że za kilka miesięcy wszystko się zmieni. Nieodwracalnie. Za zawsze. Twój świat wywróci się do góry nogami.

Chyba przed nikim w życiu się tak nie otwieramy, jak przed tymi kilkudziesięcioma centymetrami szczęścia

Drugim takim dniem, choć pełnym obaw, był 28 marca 2014 r. Przedwcześnie na świat przybyły moje Klony. Z jednej strony obawa o ich życie i zdrowie, a z drugiej nieopisana radość i łzy szczęścia same cisnące się do oczu. Z powodu tej obawy, a jednocześnie radości szlochałem jak małe dziecko. Czasem wydaje mi się, że ta pierwsza reakcja ojca pokazuje, jakim jest człowiekiem i jakie ma zadatki na bycie tatą. Chyba przed nikim w życiu się tak nie otwieramy, jak przed tymi kilkudziesięcioma centymetrami szczęścia. W moim przypadku podwójnego szczęście, którego tego dnia nie mogłem jeszcze wziąć na ręce z racji całej aparatury, a pierwszy kontakt i dotyk małych stóp zapamiętam do końca życia. To tego dnia nadałem im imiona, jakie wcześniej wybraliśmy. Co prawda musiałem to dobę później odkręcać, ale cicho sza. Byli naprawdę podobni.

Świat wywrócił się do góry nogami i mam wrażenie, że wciąż to robi.

Po narodzinach dzieci jest jak po ślubie. Wszystko się zmienia, tyle że bardziej. Jednak kiedy z biegiem czasu myślisz o swoich dzieciach, nie pamiętasz nieprzespanych nocy. Nie pamiętasz nerwów na pomazane ściany, zniszczone meble. Kiedyś ktoś mnie zapytał, a co najgorszego zrobiły Twoje dzieci? Usiadłem, zacząłem się zastanawiać i nic. Zupełnie nic nie przychodziło mi do głowy, choć tak naprawdę każdego dnia zdarza im się coś „przeskrobać”. A z drugiej strony pamiętasz każdy uśmiech, szczególnie ten pierwszy. Pierwszy ząb, pierwszy krok, pierwsze słowo. Pamiętasz wszystko, tylko nie to co najmniej przyjemne w byciu rodzicem. Choroby, gorączki, ząbkowanie, niegrzeczność, histerie i całą resztą. Dla nikogo w życiu nie będziesz mieć takiej dawki zrozumienia i wyrozumiałości, ile dla własnego dziecka. To zupełnie nieprawdopodobne jak jesteśmy zaprogramowani. A z drugiej strony jesteśmy tylko ludźmi ze wszystkimi swoimi wadami i niedoskonałościami charakterów.

W moich relacjach z chłopcami przewijały się różne okresy i emocje. W ich ocenie to tata jest „ten brzydki”. Wynika to nie tylko z tego, że nie tylko daję, ale i wymagam. Wynika to także z tego, że staram się mniej lub bardziej udolnie wyznaczać pewne zasady i granice. Czasem z pewnością jestem zbyt ostry. Jednak tak, jak oni przez ostatnie trzy lata uczą się świata, tak my, rodzice, uczymy się naszych dzieci. Nie ma na świecie rodziców idealnych. Każdy z nas popełnia błędy. Najważniejsze to umieć je dostrzegać, przyznać się do nich i wyciągnąć wnioski na przyszłość, Może Ci się to wydawać banalne, ale naprawdę tak to działa.

Praca nad samym sobą

Od pewnego czasu pracuję nad zmianą swojej postawy. Pracuję nad sobą. Przeprowadzam coś, co wierzący nazywają rachunkiem sumienia. Rozpatruję sytuacje, jakie mają miejsce pod kątem mojego zachowania i tego, co mogłem zrobić inaczej, lepiej. Pracuję ze szczególnym naciskiem na emocje. W pewnym momencie mojego życia zgubiłem od zawsze posiadana bezgraniczną cierpliwość. Ulotniła się. Stałem się bardzo nerwowy. Niezmiernie łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. To coś, co spędza mi sen z powiem i nad czym staram się mocno panować. Widzę postępy. Jest coraz lepiej. Krzyk i podniesiony głos zostawiam w sobie.

Głównym kierunkiem, jaki obrałem była zmiana relacji z synami. Po pierwsze, zamiast wymagać, zacząłem z nimi szczerze rozmawiać o moich emocjach i przede wszystkim o tym, co oni czują. Jesteśmy bardziej partnerami. Uwierz mi, że da się nawiązać taką relację nawet z trzylatkiem.
Ja do pewnego momentu w nie wierzyłem. Stawiałem siebie w roli wszechwiedzącego ojca. Czego bym nie robił w danej chwili, potrafię to rzucić, wstać i z miejsca poświęcić im tyle uwagi ile potrzebują. To trudne, ale jeśli się tego nauczysz, zobaczysz jak wpływa to na wasze relacje.
Oczywiście nadal zdarza mi się zrobić coś nie tak jak powinienem, ale na tym właśnie polega doskonalenie się byciu dobrym rodzicem. Jeśli popełniasz błędy, ale pracujesz nad sobą, to ich ilość powinna sukcesywnie zmierzać do zupełnego (o ile to możliwe) wyeliminowania.

Kiedy moi synowie przychodzą się przytulić i powiedzieć, że mnie kochają, wiem, że praca nad sobą naprawdę ma sens i przynosi takie właśnie widoczne efekty. To są te chwile, które będziesz pamiętał z ich dzieciństwa. Pracuj tak, aby Twoje dzieci też miały tylko takie wspomnienia, o tacie, który nie był wymagającym tyranem, ale naprawdę fajnym facetem, do którego zawsze można było przyjść, poszukać oparcia, powygłupiać się, nauczyć od niego czegoś nowego i przede wszystkim kimś na kogo zawsze można liczyć.

Kiedy świat wywraca Ci się do góry nogami, to musisz to wziąć na klatę i ogarnąć. Nie ma innego wyjścia. Jeśli sobie nie poradzisz, to ten świat zwali Ci się na głowę i będzie za późno. Możesz wiele stracić, ale dzięki pracy nad sobą możesz dużo więcej zyskać. Dużo więcej mogą też zyskać Twoje dzieci-ojca, partnera i kumpla, który nie tylko wymaga, ale staje się wsparciem, przyjacielem i kimś do kogo chcą lgnąć.

 

21 komentarzy
Share:
  • entomka

    To prawda, dzieci uczą nas, dorosłych, cierpliwości, wyrozumiałości i cieplejszego spojrzenia na wszystko dookoła i tego, że trzeba w codziennym życiu i otoczeniu dostrzegać szczegóły, które potrafią niesamowicie cieszyć… jak choćby kałuża czy zamek z piasku … i znaleźć czas dla naszych pociech, który szybko zaczyna procentować 🙂

    • Dlatego właśnie nauczyłem się, że wystarczy słowo, rzucam wszystko i jestem dla nich.

  • Najważniejsze, że potrafisz sobie to uświadomić. Zwykle jest tak, że Mama jest od tulenia i kochania, a Tata od nieco surowszego wychowania. Mój Mąż również jest surowym Tatą i staram się go trochę zmienić

    • Poza byciem wymagającym staram się i bardzo lubię być tym tulącym 🙂 Oczywiście tata jest też naj jeśli chodzi o wygłupy 😉

  • podstawa to zrozumieć problem

  • Katarzyna Wójcik Respendowicz

    Tata również powinien umieć okazać czułość.

    • Oczywiście i jak się tego nauczy to nie będzie umiał przestać. Wiem coś o tym 😉

  • Bebe Talent

    Wygrana w totka nawet miliardowa nie równa się z narodzinami dzieci. Patrząc na nich codziennie, masz swój prawdziwy miliard dolarów.m

    • Poza tym mimo wszystko obcowanie z pieniędzmi nie daje takiego szczęścia.

  • Faktycznie, moment o którym piszesz zdecydowanie przewartościowuje nasz świat i to jak go postrzegamy. I chyba każdy, nawet jeśli nie uważa sytuacji za wygraną, coś z sobą próbuje zrobić, poprawić się, trochę dopasować.

    • To przewartościowanie to coś czego bardzo się bałem. Dziś nie wyobrażam sobie innego życia.

  • Magda

    bardzo mądrze i ciepło napisane

  • Trochę przesadzone.

    • Z chęcią dowiem się czemu tak uważasz 🙂

  • Cudownie się czytało o Twojej szóstce w totka 😉

  • Pięknie napisane. Doskonale Cię rozumiem. Ja mam 3.5 latkę w domu i bywa ciężko. Cierpliwość tez niesety gdzieś zatraciłam, ale jej szukam. Z każdym dniem jest lepiej.

    • I będzie lepiej. Ćwiczenie czyni mistrza – nawet jeśli chodzi o cierpliwość.

  • Podoba mi się to, że potrafisz pisać o swoich emocjach. Praca nad samym sobą pomaga ale też trzeba dorosnąć do pewnego wieku aby to zrozumieć.