Męski blog nie tylko o rodzicielstwie.

5 supermocy, które nabyłem, od kiedy zostałem tatą.

Czy powinienem z tym wpisem poczekać do czwartych urodzin Klonów?
Być może.
Jednak tego nie zrobię i już dziś opowiem Ci o tym, kim stałem się przez ostatnie 3 lata.
Opowiem Ci o mocach, jakie zyskałem od czasu kiedy zostałem tatą Klonów.
Nie obawiaj się.  Te 5 supermocy to prawdziwa historia, która może dotyczyć także Ciebie.

Wyobrażam sobie, że spotykam siebie z czasów przed Klonami. Patrzę na siebie takim wzrokiem pełnym politowania i delikatnie kręcę głową z dezaprobatą. Oto stoi przede mną ktoś, komu bzdurne trociny wypełniają głowę. Mam ochotę podejść i sam sobie strzelić z wyprostowanej dłoni w potylicę z jasnym przekazem „ogarnij się”.
Mnie z wtedy wydaje się, że mądrość życiowa, którą głoszę, wskazuje na moją wyjątkową dojrzałość.
– Dopóki nie będzie mnie stać na dzieci, to nie będę ich miał.
Prawdziwy myśliciel. Platon na miarę swoich możliwości.
Patrzę więc na siebie i myślę, że to naprawdę wygodna wymówka.
A kiedy uznasz, że Cię stać? Mam dla Ciebie jedną wiadomość. W zasadzie nigdy nie będzie Cię stać, ale nie to jest najważniejsze…
Wyobrażam sobie, że stoję przed samym sobą w stroju super bohatera. Jestem kompilacją całej gamy bohaterów rodem z komiksów Marvela.

Przez ponad 3 lata dowiedziałem się bardzo wiele o sobie i zyskałem…

5 supermocy

Te supermoce nie tylko mnie rozwijają, ale przede wszystkim pozwalają mi panować nad swoimi słabościami.
Jeszcze chwila i pod normalne ubranie, niczym spiderman, będę wkładał swój super strój z powiewającą peleryną.
W mojej wyobraźni jest niczym strój supermana.

Zawsze miałem się z gościa z wyjątkowymi pokładami cierpliwości.
Byłem dumny z tego faktu.
Wystarczyło jednak dwóch dwulatków, którzy bardzo skutecznie uświadomili mi, że granice mojej cierpliwości przesunęły się mocno w stronę jednej minuty do wybuchu.

W ciągu tych kilku lat dowiedziałem się, że muszę wykonać dużo pracy nad sobą, aby w pełni kontrolować swoje negatywne emocje. Co ciekawe o irracjonalności emocjonalnych wybuchów świadczą choćby wyrzuty sumienia pojawiające się w sekundę po.
Nagle do głosu dochodzi ta racjonalna strona mnie i wiem, że to po prostu bez sensu i cała złość była zupełnie nieuzasadniona.
Trzeba się nauczyć odwracać kolejność, czyli…

Supermoc numer 1: Rodzic master zen level expert
status: w trakcie doskonalenia

Weź oddech.
Weź drugi oddech i pomyśl.
Zastanów się, po co się denerwujesz? Czy sytuacja naprawdę jest poza Twoją kontrolą?
Czy nie ma innego wyjścia niż wybuch gniewu?
Krzyk to Twoja porażka i nie buduje autorytetu.
Postaraj się uspokoić i łagodnym tonem wyjaśnij, co się dzieje.
Jeśli nie jesteś w stanie się opanować, to lepiej wyjdź choćby na chwilę.

Samokontrola jest cholernie trudna. Nie nauczysz się jej w tydzień. Sam się jej uczę, a i tak czasem daję się ponieść.
Jesteśmy tylko ludźmi, ale to, co istotne to nie pozostawianie nigdy sytuacji bez wyjaśnienia na spokojnie.

Supermoc numer 2: jasnowidzenie
status: poziom ekspert

Każdy rodzic w trakcie rozwoju dziecka dochodzi do pewnego momentu. Póki maluch nie jest zbytnio mobilny, obserwujesz jedynie najbliższe otoczenie i samo dziecko. Co robi i czy to, co robi, w żaden sposób mu nie zagraża.
Z czasem umiejętności przemieszczania niebezpiecznie się rozwijają. Oprócz umiejętności aranżacji wnętrz w sposób bezpieczny, choć tak daleki od wyglądu mieszkań z katalogów wnętrzarskich, zaczynasz nabywać umiejętności jasnowidzenia.
Na obecnym etapie jestem w stanie w ciągu sekundy przewidzieć każdy możliwy scenariusz następstw kolejnego kroku. Ba! Jestem w stanie przewidzieć kolejne kilka kroków wraz z ich konsekwencjami oraz receptami na to, by zapobiegnąć wydawałoby się nieuniknionej tragedii. I to wszystko w dublecie.

Supermoc numer 3: nie potrzebuję snu
status: supermoc ulega samowygaszeniu

Każdy tata, który bierze aktywny udział w życiu swojego dziecka, wie, że sen jest towarem deficytowym. Szafran, platyna, grafen — ich wartość blednie w stosunku do wartości choćby krótkiej drzemki. Prawdziwy ojciec potrafi zasnąć w każdej pozycji, w każdym miejscu i o każdej porze. Superbohater zasypia w czasie do pięciu sekund, a po trzech minutach snu jest gotowy do działania, jak po pełnym ośmiogodzinnym seansie sennym osoby bezdzietnej.
Bezsenność jest mi zdecydowanie obca. Czasy, kiedy było szkoda czasu na sen, minęły bezpowrotnie i dziś zastanawiam się, jak mogłem być tak nieodpowiedzialny i czemu nie wysypiałem się w tamtych czasach, na zapas.

Co prawda przy trzylatkach nie ma już specjalnie mowy o nocnym czuwaniu, ale zdecydowanie jest mowa o wczesnych pobudkach.
Kiedy spędzam jakiś weekend poza domem to, pomimo że logika nakazuje — śpij, budzę się o tej cholernej piątej rano, zwarty i gotowy do działania. Widać taka już ojcowska karma.

Supermoc numer 4: komponowanie pełnowartościowych posiłków z resztek
status: zawsze lubiłem gotować. Teraz w zasadzie nie muszę.

Nie wiem jak tam u Was w domu, ale u nas jadłospis dostosował się do dzieci. Jemy z reguły to samo.
To nawet nie jest kwestia wygody czy lenistwa, ale kwestia wolnego czasu. Ugotowanie dwóch oddzielnych obiadów to w zasadzie dwa razy więcej pracy. Ten czas można spożytkować inaczej.
W ten sposób zniknęły z naszej kuchni potrawy przyrządzane na ostro, którymi kiedyś się zajadaliśmy. Klony mogłyby nie docenić ich walorów smakowych. Co, jak co, ale traumę kulinarną wypędzić z dziecka niełatwo.
Zazwyczaj po posiłkach zostają resztki. Z racji oszczędności i racjonalnego podejścia staramy się niczego nie marnować.
Udaje nam się to w mniejszym lub większym stopniu, ale dzięki temu posiadłem supermoc pod postacią komponowania pełnowartościowych posiłków z resztek obiadów z trzech dni. Jakaż to oszczędność czasu i pieniędzy. Czy zatem staje się powoli władzą czasu? Brzmi kusząco….

Supermoc numer 5: Odkrywanie w sobie radości dziecka
status: radosne doskonalenie

Według mnie to najważniejsza super moc, jaką dane było mi posiąść.
U większości ojców objawia się kupowaniem prezentów dla dzieci z myślą o sobie.
Na szczęście u wielu z nas to przygotowywanie, planowanie i kupowanie prezentów dla dzieci z myślą o wspólnej zabawie i szalonym spędzaniu czasu razem. Podczas kiedy mamy często zachowują postawę ochronną nawet w czasie zabawy, tak my ojcowie, zdejmujemy strój dorosłego i dołączamy do zabawy trzylatków, w taki sposób jakbyśmy sami mieli tyle lat co oni. Dlatego nie bronimy się przed malowaniem całych dłoni farbami. Nie uciekamy przed malowaniem twarzy. Potrafimy zrobić najlepszy samolot na świecie. Jesteśmy najlepszym wierzchowcem w okolicy. Potrafimy pomóc w zbudowaniu bazy, a nawet poszukiwać i kopać kości dinozaurów w salonie. W czasie wieczornej kąpieli przygotowujemy akcję ratunkową dla niezliczonej ilości figurek. Wycieranie mokrej głowy po myciu to stylizacja szalonych fryzur. A podczas siedzenia przed pudłem pełnym Lego Duplo, czas zatrzymuje się w miejscu i wraz z dziećmi budujemy budowle nie tylko piękne, ale tworzące fantastyczne historie.

Wszystko to zamykam szczelnie w wielkiej skrzyni z napisem wspomnienia. Kiedyś z przyjemnością będę do niej wracał. Mam nadzieję, że czasem uda mi się do niej zaprosić moich synów i wspólnie przeżywać ten czas ponownie.

Patrzę na siebie z czasów przed Klonami i teraz. Widzę dwóch różnych ludzi.
Całkiem zwyczajnego lekkoducha, a po przeciwnej stronie tatę, który dzięki swoim dzieciom dojrzał i zyskał cały wachlarz super mocy. Ciekaw jestem, jakie umiejętności dopisze do tej listy za rok, dwa lata…
A Ty? Jakie posiadasz super moce? A może jesteś super mamą z super mocami? Opowiesz mi o nich?

 

Te wpisy mogą Ci się spodobać
  • Chyba też właśnie doskonalę te supermoce. Ja jeszcze się ćwiczę w kreatywności, kiedy bladym świtem dziecko musi już teraz mieć kostium płetwonurka. Albo pomidora…

  • Marlena Hryciuk

    Jasnowidzenie i sen 😀 Mąż również udoskonalił. CZasami mam wrażenie, że mam w domu nie jedno a dwoje dzieci. Ale to jest wspaniłe, ponieważ widzę jaka relacja się między moimi chłopakami zbudowała. Mają fantastyczny kontakt. Tylko TATA i TATA 🙂

  • Odkąd mam dzieci, chociaż różnica pomiędzy dziewczynami to 7 lat, nauczyłam się jednego, choćby było naajgorzej z najgorszego punktu widzenia, jest coś co dodaje mi siły, miłość moich dzieci. Piękna notka, wzruszyłam się czytając.

  • Hmmm to dlaczego każdej nocy do dzieci wstaję ja, nawet, gdy jestem chora? :O