Bloger po godzinach, czyli 5 rzeczy, które powinienem zrobić, ale…

Po pierwsze, czy prowadzenie bloga powoduje, że z automatu otrzymujesz przydomek „Bloger”? Ciężko stwierdzić jednoznacznie. ale przyznam szczerze, że mimo blogowania z większym czy mniejszym zaangażowaniem, jakoś z dużym trudem przychodzi mi myślenie o sobie jako o blogerze. Może gdybym pisał częściej, bardziej się angażował. A poza tym, czy jest możliwe, by nie znaleźć czasu na 5 rzeczy, które powinno się zrobić?

Obserwuje sobie ten blogerski świat od dłuższego czasu i dochodzę do wniosku, że tak w zasadzie wszystko robię nie tak, jak trzeba. Nie, żebym się tym przejmował. W końcu to nie moja praca. Inna sprawa, że też nie mam ambicji, by blogowanie pracą się stało. Tytuł tego wpisu jest zdecydowanie niedopowiedziany. I nie mam tu na myśli wielokropka, którego zresztą zdecydowanie nadużywam ???? Te 5 rzeczy, które powinienem zrobić to wierzchołek góry lodowej. Zdecydowanie znalazłoby się ich więcej, dużo, dużo więcej.

1. Pisz regularnie

W zasadzie nie tyle regularnie, ile często. Przecież ja również jestem regularny. Jeden post w miesiącu to też jakaś tam regularność. Obserwuje wśród blogerów podchodzących do tematu na serio, że jeden wpis w tygodniu to również zdecydowanie za mało. Cóż, ja nawet takie normy nie byłbym w stanie wyrobić. Zresztą to widać. Z prozaicznego dość powodu – nie mam czasu.
Aha i jeszcze ważna rzecz wiążąca się z regularnością, każdy wpis powinien być o czymś, a nie o części ciała koleżanki o imieniu Marynia. Nie będę nudził o SEO, bo ani się na tym nie znam dość dobrze, ani nie chcę właśnie zanudzać, ale w blogowaniu zdecydowanie liczy się kontent, zawartość, treść, a nie to czy sprostacie wyzwaniu „365 postów” w ciągu roku, czy też nie. A jeśli sprostacie i każdy wpis będzie wartościowy, ale wartościowy według czytelników, a nie według blogera, to moje szczere gratulacje.

2. „Kom za kom”

Jest taka niespisana zasada, jeśli ktoś zostawi Ci komentarz, po pierwsze odpowiedz na niego, a po drugie, jeśli to bloger to zajrzyj do niego i również pozostaw ślad po sobie w postaci komentarza. Tylko wiecie, nie na zasadzie: „super wpis”., lub „fajnie napisane”. Tak jak we wpisach liczy się treść, tak w komentarzach merytoryka jest również mile widziana. Nie wiesz co napisać by było z sensem, a nie z czapy? Nie pisz! Odłóż to na później. Pomyśl. Mnie zdarza się komentować bardzo rzadko, za co serdecznie brać blogerską przepraszam, ale znów odwołam się do mojego ulubionego argumentu o czasie, którego mi zwyczajnie brak.

3, Czytaj inne blogi poza własnym

O tym, że czasu nie mam już wspominałem? 😉 Tak serio, to dużą część życia blogera zajmuje czytanie twórczości innych blogerów. Przypuszczam, że może to nawet poszerzać horyzonty. Choć z drugiej strony, jak mawiał inżynier Mamoń:

Proszę pana ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No… To… Poprzez… No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę.

W myśl tejże zasady – jak może mi się podobać tekst na innym blogu skoro go nie znam. Swój to z zasady znam, gdyż sam go napisałem. I w zasadzie poza jednym (nikt nie zgadnie którym) mi się podoba wszystko. Tak serio, to daleki jestem od samouwielbienia, ale szczerze mówiąc wolę pisać rzadziej, konkretniej, na temat, o czymś, niż czytać pierdoły o tym, że pewna Pani postanowiła pójść na dietę, po to, by dwa dni później opisać swoją porażkę z tym związaną. Jak zapewne łatwo się domyślić już po czterech dniach dzieliła się ze światem swoim super entuzjastycznym nastawieniem wobec faktu, że ponownie idzie na dietę i tak dalej, i tak dalej. Z tego też powodu większość blogów omijam. Pozostałe, czyli te, których autorów cenię, lubię, szanuję i przyjemnie mi się czyta, odwiedzam, choć jak to ja dość nieregularnie. Mam też taki jeden blog, który czytam z miłości i domowego obowiązku. 😉

4. Bądź aktywny w social mediach

Jestem aktywny. Owszem. Według własnych standardów. Ale nie nadaktywny. Od tego są inni. Serio, mój fan page najczęściej wyświetla mi informacje, że oto moi czytelnicy od dawien dawna nie mają ze mną styczności. Tak to prawda i za to przepraszam i biję się tu i ówdzie. Czy naprawdę potrzebujecie ode mnie nowego statusu na Facebooku co kwadrans? Choć znam takich, którzy potrafią pojawiać się w news feedzie bez przerw na oddech. Instagrama też mam. A jakże. Podobno trzeba. Tylko nikt mi nie powiedział po co? Nawet z raz się pochwaliłem własną paszczą. Tylko czy to naprawdę komuś potrzebne jest do szczęścia? Z pewnością nie mnie.

5. Udzielaj się w grupach i chadzaj na zjazdy

 

Hmmm, no w zasadzie, mógłbym. Tylko czy bym chciał? U nas w domu jest dwójka dzieci, jeden bloger niemal zawodowy i ja. Jak mam wybierać to wolę szczerze, żeby A. sobie pojechała, pozwiedzała, porozmawiała, zdjęć narobiła itp. itd. A ja w tym czasie sobie… no nie odpocznę, bo przy Klonach to niewykonalne nadal. W grupach się nie udzielam, gdyż ponieważ nie lubię jałowych dyskusji i wychodzę z założenia, że jak nie mam nic ciekawego do powiedzenia to lepiej milczeć.
No dobra trochę przesadzam. W przeciągu ostatniego półrocza albo może nawet nieco dłużej, wziąłem udział w chyba 3 spotkaniach blogerskich. Przy czym na dwóch robiłem za nianię ???? Za to na trzecim świetnie się bawiłem z całą moją rodziną. Spędziliśmy nieprawdopodobnie udany dzień i chyba nawet jakiś malutki wpis powstanie z tej okazji. Kto wie, może nawet nie za miesiąc ????

I na koniec taka mała konkluzja. Cały ten blogerski światek jest dość dziwny. Do tego stopnia, że czasem odnoszę wrażenie, że czytają się nawzajem jedynie blogerzy. Inne osoby to po prostu zabłąkane owieczki. Chyba że już tak to wszystko poszło do przodu, że teraz każdy człek to bloger.
A jak zdarzy mi się czytać komentarze blogerów, pod postami innych blogerów, to w zasadzie jestem już pewny, że trafiłem do stada o bardzo rozhuśtanym ego.

I jeszcze mały PeeSik. Podobno na blogowaniu da się zarabiać. Serio. Ale o tym, kiedy indziej…

Komentarze (2)
Dodaj komentarz
  • MyLittleAntS

    Super wpis 😛 Wolę przeczytać dobrze napisany wpis u rzadko publikującego autora niż czytać co trzy dni to samo… Ja się zawziąłem i kończę właśnie projekt blogowofotograficzny 365… bo na inną aktywność na blogu nie mam czasu, dlatego doskonale cie rozumiem.

    • CoNaToTata

      O dzięki Ci za dobre słowo! ???? Czas gra kluczową rolę we wszystkim, bo pomysłów akurat nie brakuje. Zajrzę obejrzeć fotki.