Blue monday, czyli kilka słów o tym jak się nie dać.

Blue Monday. Podobno to najbardziej depresyjny dzień w ciągu całego roku.
Słońce za oknem raczej temu przeczy.

Pierwsze, co mi przyszło na myśl to, kto to wymyślił? Tu z pomocą przyszła Wikipedia.
Sam termin funkcjonuje od 2004 roku, a jego autorem jest Cliff Arnall.
Wymyślił on algorytm, według którego wyznaczył datę tego najgorsze dnia, jaki spotka Cię w tym roku.

Szkoda, że nikt nie powiedział mi o tym wcześniej. Wstałem dziś w wyśmienitym nastroju.
No tak, tylko że ja zazwyczaj wstaję właśnie z takim nastawieniem.
Jasne, że zdarzają się gorsze dni. W końcu, co często podkreślam, jesteśmy tylko ludźmi i zdecydowanie mamy prawo do gorszych chwil.
Jest sposób na to, żeby witać każdy nowy dzień z pozytywnym nastawieniem i żeby nawet blue monday nie robił na Tobie wrażenia. Ba, te sposoby odnoszą się do całego życia i zasadniczo poprawiają jego jakość i pozwalają dostrzec to, co często ginie z pola widzenia przez negatywne i zbędne tak naprawdę emocje, wyobrażenia czy lęki.

Od pewnego czasu na blogu bardzo często przewija się słowo „nawyk”. Odpowiednie nawyki są kluczem do każdej zmiany.
Dziś również będzie o nich. Tych, które pozwalają zmienić podejście pesymistyczne i pogłębiające poczucie beznadziejności, na to, które prowadzi do rozwoju i znalezienia pozytywnych stron każdej niemal sytuacji.

Jak zostać optymistą nawet podczas Blue Monday

Działamy z natury w dość określony sposób. Zazwyczaj towarzyszy nam myślenie w kategoriach „tego nie da się zrobić”.
Kiedy zamiast tego zaczniesz myśleć „jak mógłbym to zmienić”, „jak mógłbym ominąć ten problem”, to już początek pozytywnej zmiany.
Często także spoglądamy na rzeczywistość, kierując się własnymi emocjami, uprzedzeniami, a przez to zaburza się faktyczna perspektywa. Oczywiście nie masz możliwości wyłączenia emocji tak zupełnie, ale masz możliwość, by nad nimi panować, lub chociażby zdawać sobie sprawę z ich istnienia, a to już dużo.

Jedną z podstaw jest zmiana swojego spojrzenia na życie i rzeczywistość.
To naprawdę duże wyzwanie, ale w myśl zasady, że nie ma rzeczy niemożliwych, chcę przedstawić Ci najskuteczniejsze nawyki, które poprowadzą Cię do zmiany.

W negatywnych doświadczeniach też możesz odnaleźć pozytywne zaczepienie.

To jeden z kluczowych nawyków, które pozwolą Ci zmienić perspektywę.
Wystarczy, że zaczniesz zadawać sobie odpowiednie pytania.
Jakie wnioski mogę wyciągnąć na przyszłość z tej sytuacji?
Jakie mam w tej chwili możliwości?
To dużo lepsze pytania niż, „co poszło nie tak?”, „dlaczego mnie to spotkało?”.

Z początku sam będziesz się bronił przed takim postawieniem sprawy, ale determinacja i upór pomogą Ci zmienić podejście.

Pozytywne otoczenie

Jesteśmy wciąż atakowani negatywnymi informacjami. Internet, radio, telewizja — wszystkie media żyją z negatywnych emocji i karmią nimi Ciebie.
Nie uda się zupełnie od nich odciąć, ale zdecydowanie warto ograniczyć ich ilość w ciągu dnia.

Spójrz na to, z kim spędzasz swój czas. Ludzie negatywnie nastawieni do wszystkiego nie dość, że wciągną Cię w podobne stany, to dodatkowo wyssą każdą pozytywną energię z Ciebie. Na mnie towarzystwo takich ludzi wpływa bardzo męcząco.
Warto zadbać o to, by otaczać się ludźmi myślącymi podobnie, pozytywnie. Tymi, którzy widzą szklanką w połowie pełną.

Zastanów się nad tym, jak ograniczyć wpływ negatywnych informacji na Ciebie oraz jak możesz mniej czasu spędzać w towarzystwie osób z niewłaściwym nastawieniem.

Zwolnij.

Pomyślisz, że to łatwo powiedzieć. Jednak zastanów się nad tym. Kiedy robisz zbyt wiele rzeczy naraz, wtedy zazwyczaj coś idzie nie tak. Dodatkowo zbyt wiele zajęć w jednym czasie powoduje wzrost stresu, a ten jak wiadomo, nie sprzyja pozytywnemu nastawieniu. Zwolnij. Odpręż się. Postaraj się nieco inaczej zorganizować. Dzięki temu odzyskasz spokój i odzyskasz poprawną perspektywę.

Nie pozwól obawom przejąć kontroli.

Ile razy w życiu chciałeś coś zmienić? Kiedy myślałeś nad zmianą pracy, założeniu własnej firmy czy np. zmianą trybu życia, to co Cię przed tym powstrzymało?
Najczęstszą odpowiedzią jest lęk. Obawa przed skutkami działania, o którym dopiero co myślisz. Myślisz o skutkach, których nie jesteś w stanie przewidzieć, ale Twój umysł już tworzy przeróżne scenariusze porażek, podpowiadając Ci wszystko, co najgorsze.
Ok, zmiany, a szczególnie te duże, jak zmiana pracy, mogą powodować obawy, ale postaraj się powstrzymać szalejącą wyobraźnie i zadaj sobie jedno pytanie. Co tak naprawdę może się stać, jeśli podejmiesz to działanie? A jeśli zakładasz, że w związku z tym może się stać coś złego, to jakie możesz podjąć działania, żeby zapobiec negatywnym skutkom.
Nagle okaże się, że to, co faktycznie może się stać, nie jest nawet kawałkiem tego, co narysowała Twoja głowa napędzana nieuzasadnionym lękiem.
Trzeźwe i racjonalne myślenie zdecydowanie zniweluje Twoje obawy i nawet jeśli do tej pory, to co zaplanowałeś ,wykraczało daleko poza strefę komfortu, to dużo łatwiej będzie Ci z niej wyjść, niż z paraliżującymi nieuzasadnionymi obawami.

Ile znaczysz dla innych?

Ile razy myślałeś o tym, że do niczego się nie nadajesz, nikomu nie jesteś potrzeby i tak naprawdę Twoje istnienie nie ma większego znaczenia? Sami wpędzamy się w pułapki depresyjnego patrzenia na siebie. Sami się napędzamy w tym dezawuowaniu swojego znaczenia w życiu innych ludzi.
Prawda jest taka, że tyle ile z siebie dasz innym, tyle wróci do Ciebie. To, co myślisz o innych i sposób, w jaki ich traktujesz, ma duże znaczenie w tym, jak myślisz i traktujesz siebie samego. Spójrz na swoich bliskich i zastanów się, ile dajesz im z siebie. W jaki sposób Twoje zachowanie wpływa na ich życie.
Jestem przekonany, że okaże się, że jednak masz swoje ważne miejsce w ich życiu i to jak w nim uczestniczysz ma dla nich wartość. Bądź w tej ocenie siebie uczciwy. Postaraj się wnosić do życia innych pozytywne wartości.
Bądź blisko, kiedy Cię potrzebują. Słuchaj, kiedy mówią. Pomóż, kiedy o to poproszą. Zobaczysz jak dbałość o relację z innymi i wywieranie pozytywnego wpływu na ich życie, zmieni Twoje podejście do samego siebie. Kiedy otrzymasz w zamian to, co sam dajesz, zrozumiesz swoją prawdziwą wartość.

Zadbaj o siebie.

Zdajesz sobie sprawę z tego, jak Twoja kondycja i zdrowie wpływają na myślenie o sobie i o świecie dookoła?
Kiedy się nad tym zastanowić to okazuje się, że to oczywiste.
Zdrowe i regularne odżywianie, trening (choćby szybki spacer lub biegi) i wystarczająca ilość snu są w stanie poprawić Twój nastój i pozwolą Ci spojrzeć na świat przez kolorowe okulary.

Naucz się przyjmować krytykę.

Rzecz jasna mam na myśli tę konstruktywną. Każda inna jest pozbawiona sensu i nie warto się nad nią rozwodzić.
Nie zmienia to faktu, że krytyka jest tym, czego boimy się najbardziej i z czym najtrudniej nam się pogodzić.
Krytyka lub sama obawa przed nią może powodować strach i zaniechanie działania. Wszystko przez negatywne słowa i emocje skierowane w Twoją stronę, kiedy zmagasz się z krytyką ze strony innych. Musisz się jednak z nią liczyć za każdym razem, kiedy realizujesz jakieś działanie. Najlepiej, gdybyś nauczył się przyswajać ja w dobry sposób.
Żeby tego dokonać, spróbuj podjąć takie kroki:

Nigdy nie odpowiadaj na krytykę tu i teraz

W emocjach i złości nie wyciągniesz dobrych wniosków. Przemyśl to, co usłyszałeś i podejdź do tego z chłodną głową.

Dokładnie zapoznaj się z krytyką.

Przede wszystkim wysłuchaj dokładnie tego, czego ona dotyczy. Zastanów się jakie pozytywne informacje możesz z niej wynieść.
Pomyśl, czy jest coś, czego być może nie chciałbyś usłyszeć, ale da się z tego zrobić atut do poprawy i dalszego działania.

W krytyce nie zawsze chodzi o Ciebie.

Czasem strona krytykująca ma zły dzień, samopoczucie etc. Postaraj się to zrozumieć i przez pryzmat tego, postaraj się nie brać wszystkiego do siebie.

Odpowiadaj i pytaj.

Kiedy nadejdzie czas odpowiedzi na krytykę, postaraj się zadawać pytania, które doprecyzują powody oraz naturę krytyki. Być może uda Ci się uzyskać feedback, który będziesz mógł przekuć w zaletę sytuacji i wykorzystać w dalszym działaniu.
Jeśli Twoje pytania pozostaną bez odpowiedzi to znak, że nie powinieneś w ogóle tą krytyką przejmować, ponieważ miała wymiar personalny i jej celem nie była naprawa sytuacji tylko pogorszenie Twojego samopoczucia.

Blue Monday - conatotata.pl

Nawet Blue Monday możesz zacząć pozytywnie.

Nie uwierzysz, ale kiedyś dość dosłownie traktowałem stwierdzenie „wstać lewą nogą”. Ta dosłowność przyszła sama. Nie brałem pod uwagę, że to przenośnia. Ba, przez bite dwa lata starałem się wstawać z łóżka prawą nogą 🙂

Swoją drogą taki rytuał, jakby dziwny nie był, pozwolił mi na to, żebym faktycznie rozpoczynał dzień pełen pozytywnej ekscytacji.
Wszystko dlatego, że to ten moment po przebudzeniu nadaje ton całemu dniu.

Mam dla Ciebie jedną radę. Poranki zostaw dla siebie i rodziny. Nie myśl o problemach, czy prawdopodobnych kłopotach w pracy. Stres, w który przez takie myśli się wpędzasz, nie sprawi, że Twój dzień będzie udany.
Twoje pozytywne nastawienie, które zaczniesz wypracowywać od samego rana, może przenieść się na innych. Ludzie pozytywni, szczęśliwi, emanują tą energią, która przyciąga i przenosi się na innych.

Kiedy się zgubisz

Teraz powiem Ci coś teoretycznie oczywistego, ale o czym często zapominamy.
Kiedy dopada Cię ten zły stan, kiedy nic Cię nie cieszy i wydaje Ci się, że wszystko jest nie tak, zamknij na chwilę oczy.
Oddychaj głęboko i miarowo. Przypomnij sobie te chwile, kiedy czułeś się radosny, szczęśliwy. Poczuj zapach tamtych momentów, smak, jaki im towarzyszył. Dobre wspomnienia mogą uratować Ci dzień. I nie daj sobie wmówić, że dziś jest jakiś Blue Monday i przez to masz się czuć gorzej. Matematyka może i jest królową nauk, ale nie wszystko da się podstawić do algorytmu i wyliczyć.
Możesz być najlepszym przykładem na to, że blue monday to kpina i nie warto zwracać na niego uwagi. To może być piękny dzień, ale to już zależy jedynie od Ciebie.

Te wpisy mogą Ci się spodobać
  • Na wszystkie takie „święta” spoglądam dość podejrzliwie… Ktoś sobie ustalił, że dzisiaj ludzie są smutni i wiele osób faktycznie się temu poddaje. No ale masz rację, nawet dzisiaj można być optymista. Ja mam bardzo dobry dzień, wypełniony produktywnym działaniem 🙂

    • Dokładnie. Do tego w przypadku Blue Monday algorytm jest absurdalny jak mało który. Czego to człowiek nie wymyśli byle o nim mówili 🙂
      Dla mnie to również świetny dzień Praktycznie jak każdy 🙂

  • E tam blue monday, ja dzis mam caly dzien relax monday, i fakt, ze juz ciut chce mi sie spac, ale humor mam akurat calkiem dobry. W sumie to i wyspac bym sie mogla, ale w koncowce ciazy o to ciezko, wiec biore co daja i jazda 😉

  • Blue czy nie blue – pozytywizm w każdym dniu zależy tylko od nas 🙂

  • Ja chceszkowałam w drodze do pracy, ale po fali fakapów, które mnie spotkały zaczynam wierzyć, że jednak coś w tym jest.