Chłopaki nie płaczą

Masz kilka lat. W zasadzie nieważne ile. Pijanego ojca, który swoje frustracje postanowił po raz kolejny wyładować na Tobie, zupełnie to nie interesuje. Ani to, co Ty wtedy czujesz. Ba, być może nawet nie pamięta, ile masz lat. Na pewno nie pamięta o Twoich urodzinach. Były wczoraj. Nie pamiętał.
Za to Twoja matka pamiętała. Tak sądzisz, bo przynajmniej tego dnia nie krzyczała na Ciebie bez przerwy z byle jakiego powodu. Od czasu do czasu przechodzą Ci przez głowę różne myśli. Od tych o ucieczce aż po te, by sprawdzić, jak długo leci się z tego nowego mostu. Starasz się nie okazywać bólu, jaki Ci wyrządzają. Tu nawet nie chodzi o ból od uderzeń, siniaków. Najgorsze jest to, co czujesz głęboko w sobie. Ta rana nie zagoi się prawdopodobnie nigdy. Płaczesz tylko wtedy gdy nikt nie widzi. Przecież nie dasz im tej satysfakcji. Gdyby można z kimś o tym porozmawiać. Tylko z kim? Słuchasz co mówią sąsiedzi, dziadkowie. Podziwiają, że w tym wieku tak dzielnie radzisz sobie z przeciwnościami. A tak poza tym….

W szkole, do której chodzisz z ochotą, bo przynajmniej na te kilka godzin zapominasz o domu, nie lubisz przerw. Wszyscy wytykają Cię palcami. To prawda, że nie masz markowych ubrań, że prawie nigdy nie masz ze sobą niczego do jedzenia, ale czy to powód by co rusz ktoś z obrzydzeniem Cię szturchał i wyzywał od najgorszych? Nawet nie oponujesz. Zamykasz się w sobie. Nie okazujesz bólu, kiedy ktoś popycha Cię i spadasz ze schodów. Nie płaczesz. Nie możesz. Myślisz o tym, by komuś powiedzieć. Może nauczyciel Cię zrozumie i pomoże? Nie! Kiedyś widziałeś, jak mimowolnie uśmiechnął się, kiedy ktoś opowiedział wyjątkowo wredny żart na Twój temat. Inni nauczyciele po kątach szepczą o tym, jak ciężkie masz życie, a mimo to tak dzielnie je znosisz i na nic się nie uskarżasz. Godne pochwały i zachwytu. A tak poza tym….

Po szkole przez jakiś czas włóczysz się po ulicach. Lubisz patrzeć na wystawy i te wszystkie piękne ubrania. Wiesz, że nigdy nic z tych rzeczy nie będzie Twoje, ale uwielbiasz na nie patrzeć. Wyobrażać sobie jak fantastycznie byłoby coś takiego założyć. Kto wie, może kiedyś sobie zaprojektujesz i uszyjesz coś podobnego. Nikt nie wie, że to Twoje największe marzenie. Jednak mogłoby się okazać, że nie masz do tego talentu. Przecież wciąż słyszysz, że nic nie potrafisz i pewnie niczego w życiu nie osiągniesz. Żeby chociaż mieć szansę spróbować. Tylko po co i tak okazałoby się, że to nie jest zajęcie dla Ciebie. A tak poza tym….

Jest Ci źle. Każdy dzień pełen jest bólu, poczucia beznadziei i braku szans na lepsze jutro. Z jednej strony myślisz, że może nie ma sensu tego wszystkiego znosić i po prostu… A z drugiej wciąż słyszysz z ust innych ludzi, jaka jest w Tobie niezwykła siła i jaki masz wspaniały charakter, i ze wszystkim tak dzielnie sobie radzisz. Wszystkim się wydaje, że to takie cudowne, nie mówić o swoich uczuciach, bólu, żalu. Nic nie powiesz. Mimo wszystko nie możesz ich zawieść. A tak poza tym…

..chłopaki nie płaczą.

Gdybyś urodził się dziewczynką pewnie byłoby inaczej. Nikt nie oczekiwałby, że będziesz twardy, niewzruszony i taki dzielny, by wszystko znosić bez zająknięcia. Gdybyś urodził się dziewczynką i ktoś dostrzegłby ślady, jakie nosisz po każdej awanturze ojca, ruszyłby z pomocą i nie mówił Ci, że „dziewczyny nie płaczą”. Przyznasz, że to hasło brzmi idiotycznie, prawda? Ciekawe, że nikt nie myśli tak samo o znanym – chłopaki nie płaczą. A przecież bycie ofiarą nie jest determinowane przez płeć.

Projektujesz życie swojego dziecka.

Każde dziecko jest inne. Mimo różnic, pod wieloma względami każde, niezależnie od płci, wieku, rasy zasługuje na taki sam szacunek i zrozumienie. Każde bez wyjątku zasługuje na bycie zauważonym. Szczególnie wtedy, gdy dzieje się coś złego. Nie można bagatelizować trudnych sytuacji, tylko dlatego, że przyjęło się, że chłopaki nie płaczą, a kobiety to słaba płeć więc naturalnie trzeba im pomóc. Często okazuje się, że chłopcy mimo mocniejszych mięśni mają dużo słabszą psychikę. Rany na ciele zazwyczaj się goją. Te wyryte w psychice mogą zrujnować dorosłe życie.
Nie opowiadajcie swoim synom, że powinni być twardzi. Że facet się nie skarży, tylko stawia czoła problemom. Że mężczyźni radzą sobie ze wszystkim sami, bo tak jest i już! Wbrew pozorom nie wychowacie w ten sposób ludzi życiowo nieporadnych, ale co najwyżej wrażliwych na krzywdę innych.
To wy od samego początku jesteście projektantami życia swoich dzieci. Zadbajcie o to, by były zaradne i potrafiły walczyć o swoje, ale nie wmawiajcie im, że czegoś im nie wypada, bo są mężczyznami czy kobietami. Pozwólcie im na wyrażanie siebie. Swoich radości i smutków. Bądźcie partnerami, a nie tylko wymagającymi rodzicami. Dzięki temu zadbacie między innymi o to, że w przyszłości będą szczęśliwymi, często lepszymi ludźmi. Pamiętajcie, że każde dziecko czuje tak samo. Tak samo cierpi, tak samo się cieszy. Nie dajcie się zwieźć stereotypom. Płeć nie ma tu najmniejszego znaczenia. Czas zmienić jednotorowe, stereotypowe myślenie o ofiarach przemocy. Ania i Antek czują tak samo.

Te wpisy mogą Ci się spodobać