Niedoskonały ojciec – wyjątkowy syn

Dzisiejszy poranek udowodnił mi, jak wyjątkowymi istotami są dzieci. Szczególnie te wrażliwe. Każdemu zdarza się wstać czasem z łóżka „lewą nogą”. Wszystko wkurza, drażni. Żona, mąż, dzieci, pies. Wszystko!
Taki dzień spotkał mnie dziś. Za każdym razem, gdy zdarzy mi się podnieść głos na dzieci mam poczucie klęski i olbrzymie poczucie winy. Tak samo było dzisiaj. Jestem niedoskonały i źle mi z tym. Kto jest bez winy…itd..

Jakiś czas temu opowiadałem Wam o tym, jak wyglądają moje dni ze spółką naszych synów. Kto nie czytał? Ułatwiam nadrobienie zaległości — Moja opieka nad bliźniakami. Do dziś jest prawie tak samo. Zmiany są tak niewielkie, że nie warto o nich wspominać.
W każdym razie mój kiepski poranek zbiegł się z kiepski nastrojem Jasia. Póki mój ma przyczyny okołopracowe, tak jego to chyba kumulacja doskwierającego kataru i nastroju taty, oraz złośliwego brata.

Jak co rano, około 11, wypada czas drzemki. Czas szczególnego rytuału. Wyciszenie miesza się z rutyną spaceru do sypialni rodziców i wspinaczki na ich łóżko. Wygodnie ułożeni Panowie przystępują do „butli”. Nie inaczej było dziś.
Drzemkową butlę poprzedził Jaś, pokazując to na kuchnię, to na mnie.
Znak jasny jak słońce – „Tato, to czas, chodźmy coś zjeść”.
Butla podgrzana, chłopcy w blokach startowych. Idziemy.
Na miejscu Staś, z miną oznaczającą doświadczenie oderwania od świata rzeczywistego, oddał się zasysaniu butli. Janek wziął butelkę w ręce. Spojrzał na mnie. Oddał butelkę, czym wprawił mnie w niemałe zdziwienie. A potem jakby nigdy nic przyczłapał do mnie. Wtulił się w moje ramiona, mruknął i zasnął. Próbowałem odłożyć go do wygodnej pozycji, ale to tylko wywołało pomruk niezadowolenia i żądanie powrotu do poprzedniego stanu — bezpiecznych ramion taty.
Drugi syna chyba wyczuł powagę chwili. Skończył jeść, oddał pustą butelkę, uśmiechnął się i zasnął.
Jasiek mnie poskładał. Dawno nie musiałem tak mocno powstrzymywać się przed emocjami. Poczułem się tak, jakby powiedział mi – „Tato, nic się nie martw. Każdemu zdarzają się złe chwile. Jestem obok, gdybyś tylko mnie potrzebował”. Ta całkiem długa chwila z Jasiem była moim wybawieniem. Zły nastrój odszedł. Długo jeszcze stałem nad łóżeczkiem i patrzyłem, jak śpi.

Jaś udowodnił mi, że dzieci to niezwykle mądre istoty, które nie tylko rozumieją złożoność towarzyszących nam emocji, ale także je podzielają i potrafią na nie reagować. Mój mały bohater uratował mi dzień, który zapowiadał się fatalnie. Niedoskonały ojciec poczuł się jakby wygrał zyliard dolarów.

Te wpisy mogą Ci się spodobać