Pierwsze urodziny Taty

Mam urodziny!

Stało się! „Co na to tata?” kończy swój pierwszy rok. Wiele rzeczy przez ten czas się zmieniło. Między innymi zaistniała istotna różnica między powodami, dla których blog powstał a tym, dlaczego dalej piszę.

Było kilka chwil zwątpienia. Zastanawiałem się nad tym, czy jest w ogóle sens prowadzić bloga, kiedy na wszystko brak czasu. Cieszę się z tego, że nie zrezygnowałem i zacząłem cieszyć się z małych rzeczy. Wiele się zmieniło, od kiedy „Co na to tata?” pojawił się w internecie. Na samym początku chciałem przede wszystkim odczarować in vitro. Jednak po dłuższym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że szkoda moich i tak skołatanych nerwów na walkę z wiatrakami. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam tutaj.
Druga sprawa, od samego początku starałem się spinać, by pisać regularnie. Jak się okazało mój tryb pracy i obowiązków zdecydowanie na to nie pozwalał. Chyba że uznamy, że jeden wpis na miesiąc to jakaś tam regularność jednak jest 🙂 Dla mnie to jednak było za mało. Olśnienie przyszło nie tak dawno. Po pierwsze zrozumiałem, że nie ma sensu wymyślać tematów na siłę. Jest wena — piszę. Nie ma weny, nie ma pisania. Jakież zdziwienie mnie spotkało, kiedy okazało się, że wystarczy wyluzować a nagle i pomysły przychodzą i tematy się znajdują.
Lubię to swoje miejsce, w którym mogę się wygadać. Lubię te chwilę, kiedy pojawiają się maile z informacjami o nowych komentarzach. Uwielbiam, kiedy odzywasz się do mnie na facebook’u. To niezmiernie miłe wiedzieć, że są ludzie, którzy mają ochotę poświęcić chwilę na przeczytanie moich kolejnych wpisów, czy zareagować na to, co dzieje się w mediach społecznościowych.

Trochę statystyk

Blogosfera jest kobietą! To niepodważalna i niezaprzeczalna prawda. W moim przypadku dowodem na to jest fakt, że ponad 85% czytelników bloga to kobiety. Ponad połowa z nich ma od 25 do 34 lat i zamieszkuje na terenie województwa mazowieckiego. W większość przypadków trafiają na bloga dzięki facebookowi.
Najchętniej czytanym wpisem w ciągu całego roku był „Dzień Ojca” oraz „Czas powiedzieć sobie żegnaj”. Natomiast wpisem odnotowującym najwięcej wejść z wyszukań Google był, tak się złożyło mój ulubiony wpis – „Chłopaki nie płaczą”.
Moimi najbardziej aktywnymi miesiącami był lipiec oraz czerwiec bieżącego roku, kiedy to udało mi się zdecydowanie wyjść poza moją normę jednego wpisu miesięcznie, ponieważ popełniłem ich każdego miesiąca aż 5! Niesamowite ;) W sumie w ciągu roku powstało ich 31.

Wiele razy słyszałem, że to super, że powstał ten blog, że wśród hordy blogerek znalazł się kolejny piszący tata, bo wciąż nas tak mało i mało. I wydawałoby się, że ta męska strona rodzicielstwa powinna mieć więcej męskich odbiorców, a tu jednak zonk. Okazuje się, że najbardziej tym, co dzieje się po męskiej stronie świata dzieci zainteresowane są panie.

Co dalej?

Statystyki to dla mnie trochę takie pole pełne wyzwań gotowych, by je podjąć. Nie ukrywam, że część z nich daleka jest od moich oczekiwań, ale moja w tym głowa, żeby to zmienić :)
Jeśli
miałbym sam sobie złożyć życzenia, to przede wszystkim życzyłby sobie jeszcze więcej wspaniałych czytelników. Dużo więcej komentarzy i aktywności w mediach społecznościowych. I na koniec trochę więcej czasu na aktywność blogową, bo to naprawdę miła rozrywka :)

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli pokusisz się o kilka słów komentarza :) A jeszcze milej, jeśli zostawisz urodzinowe życzenia :)

Te wpisy mogą Ci się spodobać