Pożywka dla pana pedofila – małe golaski

Ostatnio wśród gawiedzi około parentignowej, zapewne z racji trwających wakacji, zrobiły się modne małe golaski biegające wesoło po plażach, kurortach i ogólnie w warunkach około wakacyjnych właśnie.

W zasadzie temat miałem zamiar przemilczeć, wychodząc z założenia, że wszystko, co mogło być, zostało już powiedziane. Szczególnym sentymentem darzę artykuł napisany przez Panią Miniaturową, która oddaje praktycznie w 100% moje stanowisko. Jedno tylko wydarzenie spowodowało, że muszę zabrać głos w tej sprawie.

Małe golaski – to naprawdę nic złego…

Przynajmniej tak było w czasach mojego dzieciństwa, czyli lat temu ponad dwadzieścia parę. Wiadomo, że wynikało to z mniejszej świadomości społeczeństwa o czyhających na dzieci zagrożeniach. Ot, w warunkach wakacyjnych uznawano, że małe dziecko może pobiegać bez majtek i będzie super, bo przecież w tym nie ma nic związanego z ludzką seksualnością. Tak było do czasu.
Po zmianie ustroju jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a właściwie dzięki wciąż poszerzającemu się wachlarzowi mediów, okazało się, że pedofile są wśród nas. Mieszkają tuż obok. Przebywają w okolicach skupisk dzieci. Z jednej strony dając w ten sposób pewien upust swojej chorobie, a z drugiej świadomie czy nie szukając katalizatorów nieakceptowalnych zachować i okazji, które być może się nadarzą, by zaspokoić swoje chorobliwe potrzeby.
Zaczęliśmy bardziej strzec prywatności swoich dzieci, ale luzowaliśmy na wakacjach. Bo lato, bo ciepło, bo woda, bo…

Gołe pupy małych dzieci są wszędzie

Rodzice obruszą się, a ja zapytam: myślisz, że pedofile nie jeżdżą na wakacje? Ach, wiesz, że jeżdżą, więc może omijają miejscowość, w której właśnie jesteś ze swoim dzieckiem? Otóż nie! I droga mamo, drogi tato im szybciej to zrozumiecie, tym szybciej przestaniecie ryzykować zdrowiem i życiem Waszego dziecka.
Czasem, mimo że wakacje to czas relaksu i globalnego wyłączania myślenia i odpowiedzialności, warto pamiętać, że to my jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale i za nasze dzieci. Pamiętaj, że tuż obok może znaleźć się ktoś, kto będzie chciał wyrządzić krzywdę Twojemu dziecku. Po niej zostanie rana na całe życie. Ten ktoś tuż obok może robić zdjęcia, które potem znajdą się na licznych forach internetowych dla takich właśnie dewiantów. Tego chcesz? By goła pupa Twojego dziecka biegała po internetach?

Gorący dzień, w gorącym mieście

Sobotnie popołudnie. Jeden z najgorętszych na razie dni w roku. Stolica. Nowoczesna dzielnica, w której mieszkają tylko „porządni”. Najniższy w skali Warszawy współczynnik przestępczości. Monitoring miejski na każdym rogu. Wszędzie uśmiechnięci ludzie popijający swoje sojowe latte w kawiarnianych ogródkach. Tuż obok co krok małe fontanny nadające temu miejscu wyglądu południowo europejskiego miasteczka, choć to warszawska betonowa dżungla. Razem z klonami mamy wyjątkowo udany spacer. Przysiadamy przy jednej z takich fontann, by napić się wody i chwilkę odpocząć. I nagle moim oczom ukazuje się wesoły tatuś dopingujący swoją na oko około trzyletnią córkę w bieganiu nago dookoła fontanny. Dziecko piszczy, bo to świetna zabawa. Tatuś zadowolony. Jestem szczerze porażony. Zaczynam rozglądać się dookoła choćby po to, by sprawdzić reakcje innych (tych brak), jak również zidentyfikować potencjalne zagrożenie. Nie dostrzegam go, ale to nie znaczy, że go gdzieś tam nie ma. To nie oznacza, że wszyscy przechodzą obojętnie i nikt nie obserwuje. Nadchodzi mama dziewczynki. Spodziewam się, że za chwilę ojciec dostanie srogi opierdziel. Niestety. Słońce schowało się za budynkiem, zabawa na golasa przy fontannie może być niebezpieczna dla zdrowia. Dziecko może się przecież przeziębić. W wyobraźni rodziców innych zagrożeń brak.

Te wpisy mogą Ci się spodobać