Prezenty to nie wszystko

Dzień dziecka to idealna pora, aby pochylić się nad tematem prezentów. Czy warto je dawać? Jakie prezenty dawać dziecku? Co wynika z (nie)dawania prezentów?

To zapewne oczywiste dla większości rodziców i dla niewielkiej grupy dzieci. Otrzymywanie prezentów i towarzysząca temu ekscytacja jest niezmiernie przyjemna w każdym wieku. Ciężko więc dziwić się dziecku, które jest w stanie niemalże wyskoczyć z majtek na widok niespodzianki.
Dla wielu ludzi równie przyjemne co otrzymywanie jest dawanie prezentów i dzielenie się jako takie. Jednak to nie wynika jedynie z natury, ale także z wychowania. Trzeba sobie powiedzieć, prezenty nie zawsze są dobre. Często mogą wyrządzić sporo złego. Dziś tego nie widzisz, ale możesz skutki dostrzec za wiele lat, kiedy na zmianę zachowań będzie już za późno. Działa to też w drugą stronę. We wszystkim najbardziej istotny jest zdrowy rozsądek.

Dwa prezenty, które mnie zmieniły

Choć miało to miejsce 30 lat temu, doskonale pamiętam, że otrzymałem od rodzicielki pierwszy w życiu keyboard. Nie żaden szał, ale dla mnie to było wydarzenie. Po pierwsze mogłem realizować swoje muzyczne, dziecięce pasje, a po drugie, i może przede wszystkim dlatego, że dostałem go od matki, której wcześniej pół roku na oczy nie widziałem. Dla mnie to było wydarzenie, które jak widzisz, zapadło w pamięć na wiele lat. Dla niej był to jedynie akt odkupienia grzechów, zagłuszenia wyrzutów sumienia i w końcu możliwość wkupienia się w łaski ośmiolatka. Czy ten prezent był dobry? Z mojej perspektywy na pewno, choć oprócz radości z posiadania wymarzonej rzeczy, wierzyłem, że jest on dowodem na zmianę i że w końcu będzie normalnie. Niestety tak się nie stało.

Z drugiej strony nie ma chyba nic gorszego w dawaniu niż pozbywanie się w ten sposób wyrzutów sumienia. Z tej perspektywy prezent może wyrządzić sporo krzywd. Po pierwsze oszukujesz sam siebie, że jest ok, w końcu dzieciak się cieszy. Z drugiej oszukujesz samo dziecko, tak jak było w moim przypadku.
Spójrz na wszystkie „bananowe” dzieci wychowujące się bez rodziców, bo ci pochłonięci są pogoni za ciągłym powiększaniem swojego stanu posiadania. Każda wolna chwila poświęcana pracy zamiast dziecku i jego potrzebom. Wszystkie te wymyślne i często naprawdę nieprzydatne prezenty to tylko uciszacze wrzeszczącego sumienia.
Ten keyboard w moim przypadku był pierwszym i prawie prezentem od matki. Rzecz w tym, że nigdy nie usłyszałem, że czegoś nie dostanę, bo np. nie ma pieniędzy. Zawsze był za to milion wymówek. Zupełnie zbędnych wymówek na dość cwanego kilkulatka. Dawać za dużo i ze słabych powodów oraz nie dawać wcale bez słowa wytłumaczenia to równie kiepskie praktyki.

Kiedy razem z babcią mieliśmy ułożone i spokojne, choć niezbyt dostatnie życie, a miało to miejsce wiele lat po historii z keyboardem, otrzymałem prezent, który jest ze mną do dziś — pierwszą gitarę. Babcia, nic mi nie mówiąc, odkładała na ten cel pieniądze przez dłuższy czas. Z pewnością tym samym musiała sobie odmawiać pewnych rzeczy. To był prezent, który miał spełnić moje marzenie i pozwolić na rozwój pasji. I to nic, że gitara była średniej jakości. To nic, że struny były tak wysoko zawieszone nad progiem, że miałem duży problem z właściwą grą. To wszystko nic, ponieważ to był podarunek z dobrego serca kochającej babci. Dziś ta gitara jest mocno poobijana, nieco rozeschła się w kilku miejscach, ma problemy ze strojeniem, ale dalej jest ze mną. Przypomina mi o tym, co ważne. Jeśli chcesz komuś podarować cokolwiek, to niech będzie to szczery odruch i prawdziwa chęć. Niech taki prezent niesie ze sobą uczucie. Jeśli Twoją intencją jest jedynie szczęście i radość obdarowywanego, to taki prezent ma sens. W przeciwnym przypadku to tylko nic nieznacząca rzecz, o której wszyscy wkrótce zapomną.

gitara - conatotata.pl

Wyciągnij swoją lekcję

Ta gitara, jak wiele innych prezentów od babci nauczyło mnie, że w życiu poza braniem równie przyjemnie jest dawanie. Często nawet dużo przyjemniejsze. Tego też staram się uczyć moje dzieci, że dawanie jest równie przyjemne. Tego, że dzielenie się z drugą osobą jest tą lepszą częścią naszej natury i warto ją pielęgnować. Nauka nie idzie w las. Ostatnio dostałem od jednego z synów przed tym, zanim położył się spać, przytulankę. Zapytałem „dlaczego mi ją dajesz synku?”. W odpowiedzi usłyszałem „żeby Tacie się dobrze spało”. Łzy stanęły mi w oczach. Widziałem w nim tę troskę i jednocześnie wielką radość, że mógł podarować mi coś swojego i sprawił mi tym ogromną radość. Jestem bardzo dumny z mojego syna. Ten moment pokazał, jak wielki przykład zachowań, nasze dzieci, biorą od swoich rodziców. Takie chwile uzmysławiają mi również, że te niewinne jeszcze osóbki są bardziej ludzcy niż niejeden dorosły, który potrafi nawet z dawania prezentów uczynić oręż w walce o osiągnięcie celu.

Bezsprzecznie prezenty warto dawać. Jednak trzeba pamiętać, by zachować w tej dziedzinie zdrowy rozsądek. Wyobraź sobie, że Twoja żona, lub Twój mąż każdego dnia przygotowuje dla Ciebie nowe niespodzianki. Każdego dnia co innego. Warto pochwalić za kreatywność, ale nie wierzę, że pewnego dnia nie przestanie Ci to sprawiać przyjemności. Ot zacznie to być zwykłą codziennością. Stanie się monotonne i przestanie zaskakiwać. Podobnie jest z prezentami. To prawda, że sprawiają przyjemność, ale wyobraź sobie, że dostajesz je codziennie. Po pewnym czasie nie będzie to już przyjemność. Kluczem po raz kolejny jest zdrowy rozsądek.
Nie potrzebujesz tak naprawdę okazji, by sprawić komuś prezent. Z drugiej strony nie każda okazja wymaga obdarowywania choćby drobiazgami. Tak jak w dorosłym życiu, tak dzieciom należy tłumaczyć, dlaczego otrzymują prezenty oraz dlaczego w danym dniu czy z danej okazji ich nie otrzymają. Przy czym wytłumaczenie „nie, bo nie” nie ma w tym przypadku racji bytu.

Naucz swoje dzieci dawać.

Jedna z moich najcenniejszych lekcji z dzieciństwa przekłada się na dorosłe życie. Kiedy dajesz, również sobie, sprawiasz przyjemność. Dawanie i dzielenie się uczy również podmiotowego traktowania innych. Powoduje, że mocno ogranicza się postawa stricte roszczeniowa. Ucząc dawać nie wychowasz egoisty, a człowieka gotowego pomóc innym i szanującego innych.
Warto pamiętać, ze karma wraca i jeśli odpowiednio wychowasz swoje dzieci to z ich strony spotka Cię tylko to, co dobre. Naucz je więc przyjmować, ale i dawać, a z pewnością będzie mieć kolejne powody do dumy.

Te wpisy mogą Ci się spodobać