Dzieciństwo i puste podwórka

Dzieci rosną jak na drożdżach, a to sprawia, że zaczynam się martwić.
Dziś dzieciństwo jest tak diametralnie różne, od tego, które znam z własnego doświadczenia.

Chwila wspomnień

Moje dzieciństwo przypada na okres od polowy lat 80. po pierwszą połowę 90.. Ten czas to wyjścia na podwórko jeszcze przed 9 rano i powroty już po zachodzie słońca. Jedyne przerwy to posiłki, a i te zazwyczaj wynosiło się w formie kanapek lub otrzymywało jako zawinięte zrzuty kanapkowe z okien, lub balkonów. Nikt nie miał czasu na zawracanie sobie głowy jedzeniem. Były podchody, zabawa w chowanego, trzepaki, rower, budowanie baz, łażenie po drzewach i oczywiście piłka nożna. Każdy chciał być (jeszcze) Bonkiem i (już) van Bastenem…
Całe weekendy, których wtedy nikt tak nie nazywał, spędzało się na świeżym powietrzu z kolegami. Piło się wodę z saturatora i nikt nie pytał o sanepid. I jakoś żyjemy.
Wychowałem się na łódzkim Teofilowie wśród czteropiętrowych bloków w okolicy pełnej zieleni. Nikt wtedy nie wysyłał SMS-ów, bo i nie miał z czego. Wołało się pod czyimś oknem, by załatwić sobie kompana do zabawy. Wydzierało się tak długo, aż usłyszał.
Pozdzierane kolana, krew z nosa, siniaki. Nikt sobie nie zawracał głowy pierdołami. Żyliśmy pełnią życia. W tv patrzyliśmy rzadko, ale tez nikt nie robił problemu z jej oglądania. Szpan był tylko na komunii. Rywalizacja tylko ta zdrowa.

Teofilów - conatotata.pl
Ta część jest oddalona o jeden przystanek autobusowy od mojego domu. Tam wyrastały już wieżowce. W czasach mojego dzieciństwa nie istniało widoczne na zdjęciu rondo, a rynek w dolnej części był zdecydowanie mniej uporządkowany.

Współczesność

Dziś świat zatracił gdzieś znaczenie dziecięcej naiwności. Na podwórkach pusto. Bo za zimno, bo za gorąco. W końcu, po co wychodzić. Wszystko jest w domu. Internet, Facebook, e-mail. Jak chcesz pograć w piłkę, to odpalasz konsolę, a nie ganiasz po podwórku. Jeszcze się spocisz. Zresztą z kim tu ganiać jak każdy zajęty i nie odbiera swoich smartfonów. Wyścigi tylko na nową stylówkę i szpan.

Wiem, że to znak czasów. Być może jestem już stary, ale żal mi dzisiejszych dzieciaków. Nie poznają, co to fajna zabawa z kolegami na świeżym powietrzu. Nie kreci ich grafika 8 bit. W ogóle mało co ich kręci. Smutek. I w zasadzie każdy to akceptuje, spoglądając na puste podwórka.
Chciałbym, choć wiem, że to niemożliwe, aby moje dzieci miały dzieciństwo podobne do mojego. Pokażę im wszystko to, co kręciło nas, kilkulatków w dawnych czasach lat osiemdziesiątych XX wieku. Zrobią z tą wiedzą, co zechcą. Ja z pewnością będę bawił się doskonale, mogąc na chwilę wrócić do tamtych czasów. Dla nich to będzie istna lekcja prehistorii…

Świat się zmienia

Może nie warto spoglądać w przeszłość? Przed moim rodzinnym blokiem jest taki niewielki placyk. Kiedyś na tym pokrytym żwirem czymś strzeliłem najpiękniejszą bramkę głową. Upadając, starłem skórę z całego frontu, a jedyne czym się przejmowałem, to czy piłka weszła między dwie bluzy robiące za słupki. Dziś plac porosła trawa. Podwórko świeci pustką. Dzieciństwo mojego autorstwa pokryła zieleń.

„Za dwoma blokami”, tak nazywała się miejscówka przy boiskach KS Elta gdzie cieć gonił, jak się bez pozwolenia grało w piłkę. Były boiska, były korty. Nikomu dziś niepotrzebne. Stawiają tam osiedle.

W moim dawnym pokoju w szafce kurzy się Atari 800XL. Kupiony za dewizy w ’88. Działa. Sprawdzałem.
Pegasus też 🙂

Dla mnie te spojrzenia za siebie to podróż sentymentalna. To czas, który też mnie ukształtował.
A jak puste podwórka ukształtują moje dzieci? Jak będą wyglądały ich relacje z rówieśnikami? Czy będą podtrzymywać znajomości sprzed lat? Czy za 35 lat będą odbywać podróż sentymentalną jak tata, czy też nie będzie do czego wracać?

 

Te wpisy mogą Ci się spodobać