Sakrament z innej strony

Komunia Święta kiedyś i dziś

Maj miesiącem komunii. Tak było zawsze. Tak jest i dziś. Jest jednak jedna zasadnicza różnica między kiedyś a dziś w sprawie komunii. Kiedyś było to wydarzenie o charakterze przede wszystkim duchowym, religijnym. Dziś to w zasadzie plebiscyt prezentów, komunijnych przyjęć i kreacji. Wiesz, co mi najbardziej w tym obrazie nie pasuje? Odesłanie Boga do tylnych rzędów. Dziś robi w zasadzie za tło, pretekst, a nie za cel i powód. Nigdy nie było mi po drodze z Kościołem, ale jak patrzę na te majowe wyścigi, o to, kto więcej i z jakim przytupem, to ogarnia mnie głębokie przekonanie, że całe mnóstwo rodzin, które posyłają dzieci do komunii bądź co bądź świętej to banda cholernych hipokrytów. Kiedyś Chrystus wyganiał kupców ze świątyni. Dziś też przydałby się ktoś, kto tak jednej, jak i drugiej stronie byłby w stanie przypomnieć, o co tak naprawdę chodzi w komunii świętej.

Mam za sobą dwa sakramenty — chrzest oraz komunię świętą. Moja komunia przypada na lata osiemdziesiąte poprzedniego stulecia. Czas chylącej się ku upadkowi komuny. W tamtych czasach próżno było szukać przepychu, ale to wynik realiów tamtego świata. Głównym prezentem komunijnym były rower i zegarek, koniecznie z melodyjkami. Czasem dochodził do tego aparat analogowy, złoty łańcuszek, oraz skromna pamiątka Pierwszej Komunii Świętej. Najczęściej przyjęcia organizowane były w domach, a szerzący się problem alkoholizmu mobilizował księży, by namawiać rodziny do organizacji przyjęć bez alkoholu.

Dziś zwykły rower, o zegarku nie wspominając, to zdecydowanie za mało. Tak oto wśród prezentów pojawiają nam się quady, konsole, wyjazdy zagraniczne. Przyjęcia pełne są przepychu. Stoły uginają się od dobra wszelkiego jak na niejednym weselu. Tylko nadal jakoś mało w tym wszystkim Boga. Będzie zdjęcie na pamiątkę, a w poniedziałek moment, na który czeka każdy dziewięciolatek — chwalenie się prezentami i oraz zebranymi funduszami. To akurat się nie zmieniło. Dawniej ten moment też był ważny. Obciachem było, kiedy ktoś nie dostał roweru, zegarka. Dziś jednak każdemu zależy, aby być najlepszym w prezentowym rankingu.

Znaczenie Komunii Świętej dla dziewięciolatka

Komunia to było i jest ważne wydarzenie w życiu dziecka. Niestety nie w tym znaczeniu, na jaki byśmy liczyli. Nikt wśród gwaru chwalenia się otrzymanymi dobrami, nie mówi o tym, że właśnie dzień wcześniej przyjął „ciało Chrystusa” i tym samym przyjął Boga do swojego serca. Odpowiedź na to, dlaczego tak się dzieje, jest bardzo prosta. Te wszystkie prezenty są moim zdaniem swego rodzaju łapówką, aby dziecko chciało wziąć udział w całym przedsięwzięciu.
Niestety sam kościół również nie robi wiele, aby przywrócić sakrament na właściwe miejsce w życiu każdego wierzącego dziecka. Z drugiej strony, jak można oczekiwać od kilkulatka świadomego, duchowego przeżywania tego momentu. Moim zdaniem ustanowiony termin nie jest przypadkowy i ma ugruntować związek między młodym człowiekiem a Kościołem. Gdyby Komunia Święta miała miejsce w życiu kilka lat później, jestem przekonany, że odsetek uczestników byłby znacznie mniejszy. Wolna wola, w teorii dana przez Boga, nie jest do końca w interesie kościoła.

Moje dzieci do komunii nie pójdą. Z podobnych powodów, dla jakich nie zostały ochrzczone. My jako rodzice zaliczamy się do grona ludzi niepodzielających wiarę w Boga. Już dziś jednak zastanawiam się nad tym, jak potraktują ich rówieśnicy, kiedy dowiedzą się, że zamiast na komunii byli z tatą na boisku, lub całą rodziną relaksowali się na działce. Mam nadzieję, że uda mi się również przekazać im to, że aby dostąpić sakramentu, trzeba wpierw doświadczyć daru wiary. Liczę na to, że wychowanie, jakie będą odbierać od nas — rodziców, pozwoli im na zrozumienie, że przede wszystkim należy unikać hipokryzji, a prezenty to nic nieznaczący w takiej chwili, jak Komunia Święta, dodatek.
Mam również nadzieję, że zrozumieją, że dla podjęcia decyzji o w związku z Kościołem potrzebna jest dojrzałość i odrobina życiowej mądrości. Każdy człowiek powinien mieć wolę wyboru w tak ważnej kwestii i nawet my — rodzice, nie powinniśmy w tej ważkiej sprawie wyręczać naszych dzieci.

Te wpisy mogą Ci się spodobać