Cydr domowy cz. 2 – Tata ma hobby

Sobota właśnie dobiega końca. Dzieci jak na złość postanowiły nie spać do 21:00. Początek meczu Niemcy – Włochy przegapiony. Reszta meczu gdzieś w tle. Wszystko dlatego, że obiecałem iż pojawi się przepis na cydr domowy z prawdziwego zdarzenia.

Jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek próbował wytwarzać własne wina, nalewki czy cydry właśnie, ten wie jak wiele daje to satysfakcji. Szczególnie ten moment, kiedy częstujesz swoich znajomych, nie wierzących w to, że to Twoje dzieło.

Jeśli masz za sobą część pierwszą, wiesz, co jest niezbędne. Bez jakich akcesoriów i składników się nie obędziesz. Wiesz, też, że powstają dwie wersje cydru domowego. Pierwsza dla ambitnych, przyprawiona jak trzeba. Druga prosta, a w zasadzie najprostsza z możliwych.

Tym razem zacznę od tego pierwszego. Dla leniwych. Potrzebowałem do niego 4 litry (w zapędach 4,5) soku jabłkowego 100%, 5l balonik na wino, drożdże do cydru wytrawnego, pożywkę, rurkę fermentacyjną oraz środek do dezynfekcji. Będę to powtarzał do znudzenia — czystość jest najważniejsza w tym procesie. Uzyskamy cydr domowy o zawartości max. 4,5% alkoholu. To nie jest ilość wystarczająca do wytrucia wszystkich drobnoustrojów i całego cholerstwa wokół. Dlatego koniecznością jest zadbanie o idealną czystość.
Być może zastanawiasz się, dlaczego nie leje wszystkiego pod korek. Przyczyna jest prosta. Pierwszy etap fermentacji tzw. fermentacja burzliwa to dość nagły i czasem nieprzewidywalny proces. Jeśli nie chcesz, aby Twoje dzieło ozdobiło ściany, a czasem nawet sufit — nie lej wszystkiego pod korek. Zostawi miejsce na gaz i na pianę, która wytworzy się, zapewne już w ciągu najbliższej doby.
Wracając do czystości…

Dezynfekcja

Nie ma się tu nad czym rozwodzić. Ja korzystam OXI ONE według przepisu na opakowaniu, czyli jedna łyżeczka na litr ciepłej wody. Podobno działa 🙂
Oczywiście możesz wszelkie akcesoria wyparzyć i też powinno być ok. Możesz skorzystać ze środków w sprayu. Multum możliwości. Istotne jest, żeby którąś wykorzystać. Inaczej może się okazać, że cała Twoja praca pójdzie wprost do Bałtyku, przez rury kanalizacyjne w Twojej ukochanej toalecie. Szkoda by było.

Jeśli już wszystko umyte, zdezynfekowane i czyściutkie…

Uwodnij drożdże

Że co? Ok, po kolei. Jeśli pamiętasz, to założyłem użycie drożdży Ciderini dry, które wymagają uwodnienia właśnie. Na czym zabieg ten polega? Przygotuj sobie 100ml ciepłej wody. Ciepłej, czyli takiej, która nie powoduje odruchu ucieczki i gwałtownego słowotoku złożonego z słów uważanych za obelżywe. 25 stopni Celsiusza to to, czego potrzebujesz. Wsypujesz drożdże, mieszasz i zapominasz o nich na 20 minut. Warto w tej materii ufać przepisom na opakowaniu, ponieważ przypadkiem możesz, dzięki bardzo ciepłej wodzie, zabić swoje drożdże i z całej zabawy nici.

Najlepsze przed Tobą

Masz soczek? Bierzesz balonik, bierzesz soczek i… wlewasz. Dodajesz pożywkę, mieszasz. Minęło 20 minut? Dodajesz uwodnione drożdże, mieszasz, zatykasz korkiem z rurką, do której wlewasz nieco wody (aby uchronić nastaw przed środowiskiem zewnętrznym) i tyle. Odstawisz w ciepłe, zaciemnione miejsce i czekasz. Ze swoim cydrem spotkasz się za tydzień, aby ustalić, co się tam zadziało.
Ok, bądźmy szczerzy. Jeśli to Twoja pierwsza próba to będziesz do niego wpadać kilka razy dziennie :) Po pierwsze, by sprawdzić, czy coś się dzieje, a jeśli się dzieje to, jak się dzieje, i po to, by posłuchać miłego dla ucha „pyk, pyk…”.

Łatwe, prawda?

W takim razie pójdźmy krok dalej. Wszystko w zasadzie przebiega tak samo. Różnica jest taka, że masz większy pojemnik (w tym wypadku fermentor, który pomieści co najmniej 20l nastawu), więcej soku, więcej kartoników do sprzątnięcia i mega więcej przypraw.

Cydr domowy dla ambitnych. Oj spodoba Ci się to…

Żeby nie przedłużać i ponieważ proces wygląda w zasadzie tak samo, zacznę od…
Masz już sok w fermentorze wraz z pożywką. Przelanie 20 litrów soku chwilę trwa 🙂 Czas na przyprawy!
Ja dodałem około 20 granulek chmielu Mosaic, 4 łyżeczki trawy cytrynowej i 4 skórki bergamotki. Pamiętaj, to eksperyment! Za tydzień sprawdzimy, jak to wszystko pachnie i smakuje i zdecydujemy co dalej. Dodaj uwodnione drożdże, zamieszaj, wsadź rurkę z wodą i odstaw w ciepłe, zaciemnione miejsce.
Całość wygląda, jak dość nieciekawa zupa. Na razie. Najciekawsze nadal przed nami.

Jeśli chcesz wiedzieć, jak przebiega fermentacja i co się dzieje z moim (z Twoim będzie bardzo podobnie) cydrem domowym, obserwuj mój profil na facebooku, twitterze, oraz instagramie. Postaram się zamieszczać zdjęcia z tego, co dzieje się z moim cydrem podczas całego procesu.

Nie mogę się doczekać efektu końcowego 🙂 A Ty?

Te wpisy mogą Ci się spodobać