Zmiany na blogu. Co, jak i dlaczego.

Kryzys blogera

Każdy bloger w pewnym momencie dociera do ściany. Czasem to zwykły kryzys, który wystarczy przeczekać. Innym razem ogarniające zwątpienie w sens pisania nowych tekstów. Nie ma chyba blogera, który się z tym nie mierzył.
Nie byłbym w stanie podać ilości razów, kiedy zastanawiałem się, czy nie rzucić tego całego pisania w cholerę. Jednak każda taka myśl spotykała się z moim wewnętrznym oporem. W końcu ten blog ma już dobrze ponad dwa lata. Część tekstów spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem. Co prawda statystyki pozostają dalekie od satysfakcjonujących, ale mimo to fakty są takie, że po prostu lubię pisać.

Inspiracja od innych blogerów

Jakiś czas temu dołączyłem na facebook’u do grupy Maćka Wojtasa, która tchnęła we mnie nowe siły i inspiracje. To dzięki całej ekipie na grupie (choć poza ich świadomością) narodził się pomysł na powstanie drugiego bloga, który prowadzę — Męskim okiem.
Wszystko dlatego, że z czasem doszedłem do wniosku, iż przyjęta formuła bloga parentingowego zwyczajnie zaczęła mnie mocno ograniczać. Nie za bardzo miałem pomysł na to, jak to rozwiązać.
Trudno było mi się zgodzić na poruszanie pewnych tematów na blogu Co na to tata i tutaj idealnie wpasował się blog Męskim okiem. Z drugiej jednak strony ciężko byłoby mi się pogodzić z porzuceniem Co na to tata. W końcu to blog pierworodny.

Nowy pomysł i wdrożenie

Doszedłem do wniosku, że zmiany na blogu są konieczne i muszę je wprowadzić jak najszybciej. Potrzebowałem wymyślenia na nowo kategorii, uporządkowania postów, przemyślenia i wdrożenia nowego motywu.
Z góry odrzuciłem projektowanie i kodowanie bloga od podstaw. Wszystko z racji ograniczonego czasu. Tym razem postanowiłem postawić na profesjonalny motyw zakupiony na Theme Forest. Zakładałem jedynie drobne modyfikacje.

Śmiałem się, że w moim przypadku sam wybór motywu to nie kwestia godzin, a raczej tygodni. Byłem nie daleko od prawdy. Przejrzałem dziesiątki, jeśli nie setki propozycji na TF.
Końcowy wybór padł na motyw Publisher, choć już na wstępie miałem świadomość, że modyfikacje, jakie zakładałem, nie będą tak do końca kosmetyczne.

publisher theme - conatotata.pl

Zakup, który zdecydowanie się opłaca.

Mnogość opcji i dowolność konfiguracji motywu przeszła moje oczekiwania. Publisher zawiera między innymi narzędzie, które wspiera migrację ponad 50 innych motywów i dodatków do działania pod dyktando Publishera właśnie. Do tego wsparcie dla wyświetlania reklam np. w postaci banerów. Do tego pozwala na wrzucanie artykułów bezpośrednio na FB (Facebook Instant Articles).
Motyw jest zoptymalizowany pod kątem SEO, co ułatwia pozycjonowanie bloga. Do tego dodam wsparcie dla tworzenia newsletterów. Pozwala też na dzielenie artykułów na strony, co jak sądzę, może przynieść zmniejszenie współczynnika odrzuceń. Do tego niezliczone opcje konfiguracji typografii. Zalety można wymieniać długo. Na deser dodam tylko szybkość ładowania motywu.

Czasem zmiany na blogu to więcej niż kosmetyka. Jak to bywa w moim przypadku, zaimplementowane dema, nie do końca spełniły moje oczekiwania.
Jednak od czego jest dodany do Publishera — Visual Composer, który pozwala nawet niedoświadczonym wordpressowcom na budowę bloga niczym z gotowych cegiełek.
Znam mnóstwo przeciwników VC. To z racji dość dziwnego kodu strony, jaki tworzy ten dodatek. Jednak, kiedy nie znasz się zupełnie na programowaniu, pozwala Ci na uzyskanie świetnych rezultatów pod względem wyglądu strony.

Wszystkie zalety motywu poznasz odwiedzając stronę Publishera.

Zmiany na blogu poza wyglądem

Design zmieniłem całkowicie. Do tego uporządkowałem kategorię i przypisałem do nich posty.
Wszystkie teksty dogłębnie przejrzałem pod kątem błędów. Kiedy zaczynałem pisać teksty na bloga, nie używałem części narzędzi, jakie towarzyszą mi dzisiaj. Choćby ortograf.pl do sprawdzania błędów ortograficznych i stylistycznych.
Do tego dodałem tagi tam, gdzie było ich brak oraz skorzystałem z podpowiedzi Yoast SEO, aby zadbać o frazy kluczowe i właściwe zadbanie o optymalizację SEO.
Na przedostatniej prostej zoptymalizowałem zdjęcia. Część z nich została kompletnie zmieniona. Podobnie z tytułami.
Na samym końcu powstały kompletnie nowe strony kontaktu i tzw. „about me”.

Do tego potrzebujesz czasu

Z początku wydawało mi się, że uwinę się z całym projektem w jeden weekend. Myliłem się i to bardzo. Jednak wprowadzając zmiany na żywo, przy włączonym trybie konserwacji, dałem sobie dodatkową motywację do działania.
Cały projekt nowej odsłony bloga zakończył się właśnie dziś. W dzień wigilii Świąt Bożego Narodzenia AD. 2017.
Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak przetestować wprowadzone rozwiązania, zasięgnąć opinii czytelników, wprowadzić niezbędne poprawki i przelewać wszelkie inspiracje, których zebrało się sporo w ostatnim czasie.

Te wpisy mogą Ci się spodobać